wtorek, 30 czerwca 2015

Sałatka z bobem i kaszą gryczaną oraz wspomnienie Tate Modern

Końcówka czerwca i początek lipca nieodmiennie kojarzą mi się z bobem. Dawniej jadałam go wyłącznie w piątki - ugotowany na fioletowo-brązowy kolor w posolonej wodzie. Aż któregoś razu podpatrzyłam, jak przyrządza bób Jamie Oliver. I już nie gotuję go inaczej. Tylko dodatki się zmieniają. Dziś z kaszą gryczaną. Jak już się do niej przekonałam, to może warto wykorzystać? ;)





poniedziałek, 29 czerwca 2015

Mango lassi

Skoro już jestem w rytmie potraw indyjskich, nie może zabraknąć napoju mango lassi, który w Indiach można kupić na ulicy tak, jak we wczesnych latach osiemdziesiątych kupowało się na polskich ulicach kolorową wodę sodową z saturatorów. Hindusi piją lassi z solą (np. jedna ze scen "Monsunowego wesela") dla orzeźwienia i uzupełnienia soli w organizmie. Europejskim podniebieniom bardziej pasuje lekko słodka wersja z dodatkiem np. zielonego kardamonu.


Składniki (na dwie porcje):
duży jogurt naturalny niezbyt gęsty (400 g)
dojrzałe (!) miękkie mango

wariant 1.
pół łyżeczki soli

wariant 2.
3 płaskie łyżeczki nasion chia
1/4 łyżeczki zmielonego zielonego kardamonu
łyżeczka miodu łagodnego w smaku (np. lipowy lub rzepakowy)


  1. Mango umyć i obrać ze skóry. Pokroić w kostkę (nie trzeba się za bardzo starać) i wrzucić do blendera. Zmiksować na pulpę.
  2. Dolać jogurt. Ponownie zmiksować.
  3. Lassi rozlać do dwóch naczyń.
  4. Do jednej wsypać sól i wymieszać.
  5. Do drugiej dodać chia (szałwia hiszpańska), miód i kardamon. Wymieszać.


Letnie oczyszczenie
Namaste - zakochaj się w Indiach 2015Uczta pod gołym niebemKulinarnie z literatury i filmu


 




------------
Podobne:
Koktajl owocowy dwuwarstwowy
Koktajl (banan, kiwi, chia)
Kompot z truskawek i rabarbaru







Kurczak tikka masala i "Lalki w ogniu"

Kolejne pyszne i aromatyczne danie z kuchni indyjskiej. Moje danie różni się od tradycyjnego, bo zamiast pomidorów użyłam przecieru pomidorowego z konieczności opróżnienia lodówki z różnych resztek. Tradycyjnie kurczaka tikka masala podaje się z chlebkami naan lub ryżem. U mnie dodatkiem jest komosa ryżowa.




Składniki (na dwie porcje):

niedziela, 28 czerwca 2015

Chleb z kaszą gryczaną na zakwasie

Ponad miesiąc temu jadłam kaszę gryczaną pysznie przyrządzoną przez firmę cateringową. Nie jadłam jej od lat ze względu na jej aromat i charakterystyczny smak. Tego dnia byłam na całodziennym szkoleniu. Podano gulasz warzywny, a do niego tylko tę kaszę. Nie było wyboru. Okazało się, że jest tak smaczna, że wzięłam dokładkę, podobnie jak moja sąsiadka, która też nie jada kaszy gryczanej :) Postanowiłam po latach dać jej szansę i dziś przygotowałam chleb na zakwasie właśnie z jej dodatkiem. Wyszedł naprawdę smacznie :)


Składniki (na keksówkę o wymiarach (26 x 8 x 7) cm):
zakwas z poprzedniego wypieku (kliknij tutaj, jeśli chcesz wykonać pierwszy zakwas)
300 g mąki pszennej
100 g mąki żytniej razowej
100 g kaszy gryczanej
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki cukru
ok. 300 ml przefiltrowanej wody





Rano wymieszać wszystkie składniki, stopniowo dolewając wodę. Mieszać drewnianą łyżką do momentu, gdy pojawią się pęcherze powietrzne. Ciasto powinno mieć gęstą konsystencję, ale możliwą do wyrabiania łyżką.
Ciasto odstawić na kilka godzin do wyrośnięcia pod wilgotną ściereczką.

Po ok. 7 godzinach przełożyć garść ciasta na następny wypiek do pojemnika. Resztę ciasta przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia.
Odstawić ciasto pod szczelnym przykryciem do ponownego wyrośnięcia na ok. 2-3 godziny.

Piec ok. 1,5 godziny w temperaturze ok. 180 stopni C.
Po upieczeniu odstawić do całkowitego ostygnięcia.





Uczta pod gołym niebemDomowe pieczywo na zakwasieZainspiruj się kaszą! III edycja








------------
Podobne:

Chleb amarantusowo-żołędziowy
Chleb z sorgo i aramantusem
Chleb wileński z żurawiną i śliwką

Warzywne samosy

Na jeden z lunchów w Londynie dostałam pierożek z ziemniakami w środku. Ciasto było listkowane, ale na pewno nie było ciastem francuskim. Gdyby nie brak smaku tego czegoś, pomyślałabym, że jem indyjską samosę. Nabrałam wtedy ochoty na te aromatyczne smażone pierożki. A ochota wzmogła się po obejrzeniu filmu pt. "The Mistress of Spices". Najwyższy zatem czas na ich przygotowanie :) Dodatkiem do nich były domowej roboty konfitura z czerwonej cebuli i chutnej z dyni, jabłek i chili.



Agato, bardzo Ci dziękuję za podpowiedź przepisu na ciasto. Trochę je zmieniłam, jak widać, ale dodatek kminku okazał się bardzo trafny :)
 
Składniki:

Nadzienie
7 małych młodych ziemniaków
3 łyżki mrożonego groszku
marchew
pół cebuli
ok. 2 cm świeżego imbiru
płaska łyżeczka mielonej kolendry
łyżeczka garam masala
łyżka rozdrobnionych liści curry
łyżeczka mielonej kozieradki
sok z połowy limonki
ok. pół łyżeczki soli
łyżka oleju do smażenia

  1. Ziemniaki wyszorować i ugotować. Pod koniec gotowania dodać groszek. Odcedzić i odstawić, by się trochę schłodziło.
  2. Marchew, cebulę i ziemniaki pokroić w drobną kostkę.
  3. Rozdrobnić również świeży imbir. Można zetrzeć na tarce o małych oczkach.
  4. Na patelni rozgrzać łyżkę oleju, wrzucić przyprawy. Podgrzewać ok. minuty.
  5. Dorzucić marchew, imbir i cebulę, by zmiękły.
  6. Pod koniec dodać ziemniaki i groszek. Wymieszać.
  7. Zdjąć z ognia, wycisnąć sok z limonki. Doprawić do smaku solą.

Ciasto
300 g mąki pszennej
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki mielonego kminku
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki miękkiego masła (jeśli macie klarowane (hinduskie ghee), będzie jeszcze lepsze)
3 łyżki jogurtu naturalnego

olej do smażenia (ok. 300 ml)
  1. Składniki ciasta (z wyjątkiem jogurtu) wymieszać. Stopniowo dodawać jogurt i wyrabiać ciasto. Powinno być miękkie i gładkie.
  2. Ciasto podzielić na dwie części i każdą rozwałkować na kształt prostokąta o grubości ok. 2-3 mm.
  3. Podzielić prostokąty na kwadraty o boku ok. 8-10 cm.
  4. Na środek każdego kwadratu wykładać czubatą łyżeczkę nadzienia.
  5. Dwa sąsiednie boki kwadratu zwilżyć wodą. Składać kwadraty w trójkąty, mocno sklejając brzegi.
  6. Na głębokiej patelni rozgrzać olej.
  7. Smażyć pierożki z obu stron na złoty kolor.
  8. Wykładać na ręcznik papierowy, by odsączyć samosy z tłuszczu.

 
Podawać ciepłe ze zdecydowanymi w smaku dipami lub chutneyami. Ja zaserwowałam je z konfiturą z czerwonej cebuli wymieszaną z sosem sambal oelek.oraz z chutneyem z dyni, jabłek i chili.





I jeszcze zdjęcie pierożka, o którym pisałam we wstępie.









Uczta pod gołym niebemKulinarnie z literatury i filmuNamaste - zakochaj się w Indiach 2015



sobota, 27 czerwca 2015

Kukurydziane kawałki kurczaka

Szybciutka i smaczna przekąska dla zabieganych lub zapracowanych. Kojarzy mi się od lat z kadrem z filmu pt. "Must love dogs" (polski "Facet z ogłoszenia"). Główna bohaterka (gra ją Diane Lane, u boku Johna Cusacka, Dermota Mulroneya, Christophera Plummera) kilka razy kupuje pojedynczą pierś kurczaka, by zjeść ją potem stojąc przy zlewie w kuchni.



Składniki (na 2 porcje):
pojedyncza pierś kurczaka
4 kobiece garści płatków kukurydzianych
jajko
sól
pieprz
olej do smażenia
łyżeczka sosu sambal oelek
2-3 łyżki jogurtu naturalnego

  1. Pierś pokroić poprzecznie do włókien na kawałki grubości ok. centymetra.
  2. Kawałki kurczaka posypać solą i pieprzem. Odstawić na ok. 10 minut.
  3. W tym czasie przygotować sos - wymieszać sos sambal oelek z jogurtem.
  4. Roztrzepać jajko w głębokim talerzu.
  5. Na inny talerz wysypać płatki kukurydziane pogniecione w rękach lub rozdrobnić w torebce foliowej za pomocą tłuczka do mięsa.
  6. Kawałki kurczaka obtaczać w jajku, a potem w płatkach.
  7. Smażyć z obu stron na rozgrzanym oleju.
  8. Wykładać na ręcznik papierowy dla odsączenia tłuszczu.
  9. Podawać kurczaka z sosem. Może być to zaproponowana przeze mnie mieszanka sambal oelek z jogurtem naturalnym, sam jogurt naturalny dla łagodnych podniebień lub tylko sambal oelek dla lubiących ostre wyzwania.

Kulinarnie z literatury i filmuMam smaka na kurczaka!



Bezglutenowe kluski (prawie)śląskie i wspomnienie Londynu

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju kluski i makarony. W polskiej kuchni mamy się czym pochwalić. A że ja wciąż jestem wygłodniała po pobycie w Londynie, więc wczoraj na piątkowy obiad zaserwowałam kluski z kaszy jaglanej uformowane na sposób śląski. Inspiracją do tego dania był przepis z bloga Zapach Apetytu.



Składniki (na 3 porcje):
220 g kaszy jaglanej
4 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
jajko

średnia cebula
6 cząstek suszonych pomidorów
liście bazylii (mieszanka kolorów)
płaty śledziowe
olej

  1. Kaszę jaglaną wypłukać i gotować w podwójnej ilości wody do jej odparowania. Kasza będzie ugotowana al dente.
  2. Wyłączyć ogień pod kaszę, przykryć garnek pokrywką i odstawić do ostygnięcia. (Ja kaszę ugotowałam przed wyjściem do pracy, więc stała kilka godzin).
  3. Kaszę zmiksować w malakserze, by nie było grudek.
  4. Dodać jajko i mąkę. Wymieszać dobrze.
  5. Cebulę obrać i pokroić w kostkę. 
  6. Pomidory połamać na drobniejsze cząstki.
  7. Do wrzącej wody (bez soli) wrzucać kluski formując je mokrymi rękoma w kulki z dziurką/wgłębieniem w środku.
  8. Po wypłynięciu klusek na wierzch gotować jeszcze ok. 2 minut. Nie wydłużać zanadto czasu gotowania, bo kluski się rozpadną!
  9. Kluski odcedzić, delikatnie wyjmując je na durszlak.
  10. Zeszklić cebulę i pomidory na niewielkiej ilości oleju. Nie rumienić. Dodać płaty śledziowe. Podgrzać je z cebulą i pomidorami. 
  11. Wyłożyć na talerz kluski i śledzie. Rozłożyć na nich cebulę i pomidory. Posypać porawnymi listkami bazylii.
Zainspiruj się kaszą! III edycja









Na koniec jeszcze trochę fotek z Londynu. Miasto jest piękne, ale strasznie brudne i zaniedbane. Rośliny i drzewa więdną z braku wody. Śmieci leżą wszędzie. Trafiłam na demonstracje przy parlamencie. Poszczególne grupy demonstrowały przeciwko czemuś innemu. Był totalny chaos i spore zamieszanie. Gdzie się człowiek obrócił, widział naprędce przygotowane tablice i transparenty. Każdy w innym stylu i na inny temat. Ulice zamieniły się wtedy w wysypiska śmieci. Ludzie w ogóle nie zwracali uwagi na to, gdzie rzucali swoje śmieci. Zdumiała mnie szybkość służb porządkowych, bo demonstrujący jeszcze do końca się nie rozeszli, a już zaczęło się wielkie sprzątanie.



















































Wytrawne naleśniki z botwinką

W myśl polskiego powiedzenia - wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. A dom kojarzy się zazwyczaj z miłą atmosferą i pysznym jedzonkiem ;) Ja za polskim jedzeniem zdążyłam mocno zatęsknić przez 6 dni pobytu w Londynie. Może z czasem podzielę się z Wami zdjęciami z lunchy i dinnerów, które były dla mnie przykrym zaskoczeniem.


Dość o tym - czas na domowe przepisy pełne smaku i kolorów. Dziś na śniadanie wytrawne naleśniki z tym, co mamy pod ręką. Ja robiłam naleśniki bezglutenowe, ale nadają się do tego każde możliwe naleśniki. Zwłaszcza takie, których nie zjedliśmy od razu po przygotowaniu i trzymaliśmy je przez kilka dni w lodówce.

Składniki (fura naleśników):
Naleśniki
160 g mąki z ciecierzycy
100 g razowej mąki owsianej
3 jajka
pół łyżeczki soli
ok. 300 ml wody z mlekiem
2 łyżki oleju

Mąki wymieszać z solą i jajkami. Stopniowo dolewać wodę z mlekiem i wyrabiać ciasto trzepaczką, by pozbyć się ewentualnych grudek.
Pod koniec dodać olej. Wymieszać.
Patelnię posmarować ręcznikiem papierowym nasączonym olejem.
Smażyć naleśniki na rozgrzanej patelni. Przepis nie wymaga dolewania oleju w trakcie smażenia.


Nadzienie:
Może być praktycznie wszystko, co nam przyjdzie do głowy lub wpadnie w ręce. U mnie to:

garść botwinki
plastry suchej szynki
plastry żółtego sera
marynowany imbir
papryka konserwowa
olej do smażenia

Składniki układać na jednym brzegu naleśnika. Zawijać w roladę.
A potem podgrzać na patelni z rozgrzanym olejem.


-------------

Podobne:

Naleśniki z jarmużem i gorgonzolą
Surówka z botwinką do grilla
Bezglutenowe krokiety

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...