Nie jestem pewna, czy takie danie nazywa się tak, jak podałam w tytule. Jadłam je w Fatimie i muszę przyznać, że to był najsmaczniej przyrządzony kurczak, jaki w życiu jadłam 😊 Do tego cudowna atmosfera w hotelu i fantastyczna obsługa przesympatycznego i wciąż uśmiechniętego Americo (serdecznie pozdrawiam). Próbowałam wyciągnąć, jakich przypraw użył kucharz, bo na pewno nie była to tylko sól i pieprz. Americo potwierdził obecność wina, ale bariera językowa nie pozwoliła ustalić, cóż to za wino. Reszty musiałam domyśleć się sama. Próbowałam, próbowałam i się udało :) uzyskać bardzo podobny smak.
Sekretem jest długie pieczenie, wino półwytrawne (początkowo próbowałam z porto, bo obok hotelu była winiarnia, w której można było degustować porto) i coś jeszcze...
Składniki (na 1-2 porcje):