wtorek, 30 sierpnia 2016

Czekośliwka oraz "Przygoda na Karaibach" i "Angielskie lato"

Węgierki w tym roku ładnie obrodziły, co mnie niesamowicie cieszy, bo za nimi przepadam i jestem w stanie zjeść od razu kilogram. Tylko rozsądek podpowiada, by się powstrzymać ;) Nie robiłam jeszcze powideł bez cukru, bo czekam, by owoce naprawdę dobrze dojrzały i zgromadziły wystarczająco dużo cukru, by nie trzeba go było dodawać. W tym roku spróbowałam zrobić czekośliwkę, którą blogerzy często zgłaszali w moich akcjach (przetworowej i śliwkowej). Smaczna :) 




Składniki:


1,7 kg węgierek (masa po usunięciu pestek)
100 g cukru
50 g ciemnego kakao

  1. Śliwki obgotować ok. 20 minut w szerokim garnku o grubym dnie, ewentualnie dolewając odrobinę wody, by owoce się nie przypaliły.
  2. Gotowanie owoców powtórzyć jeszcze 2 razy. Za każdym razem gotować ok. 20 minut od momentu zawrzenia. Pamiętajcie o mieszaniu, bo śliwki pod wpływem swojego ciężaru łatwo przywierają do dna.
  3. Przy czwartym gotowaniu dosypać do śliwek cukier i kakao. Zagotować, mieszając.
  4. Zagotować jeszcze raz po kilku godzinach.
  5. Wkładać bardzo gorące śliwki do wyparzonych słoików i mocno zakręcać.
  6. Słoiki odstawić do powolnego studzenia.
  7. Przechowywać w piwnicy w dolnych szafkach w kuchni.

-----
Podobne:

Ciasto śliwkowo-kokosowe
Powidła śliwkowe bez cukru
Fale Dunaju ze śliwkami



Róbmy przetwory! 2016Piecz - tak od podstawUczta pod gołym niebem 2016


Z dziećmi i dla dzieci 2016Róbmy przetwory 2016















Wpadłam ostatnio w amok czytania i zdarza mi się przeczytać dwie książki dziennie :) Uzależnienie mi nie grozi, bo po ponad siedmiu miesiącach w domu wróciłam do pracy :)


"Przygoda na Karaibach" Jayne Ann Krentz to książka, po którą pewnie bym nie sięgnęła, gdyby nie akcje ejotka i magdalenardo ;) Może i dobrze, bo takie luźne kilkugodzinne czytadło stało się jednak odskocznią od ciężkich lektur zaplanowanych na sierpień :)
W czasie przerwy w ekskluzywnym rejsie po Karaibach Tabitha Graham znajduje rannego Devlina Coltera, którego kojarzy ze statku. Pomaga mu w powrocie na pokład, a potem w powrocie do zdrowia. Ich znajomość szybko przeradza się w namiętny romans. A wkrótce potem okazuje się, że Devlin ukrywał swoją przeszłość i niejako tożsamość...

Książka z całą pewnością nie należy lektur obowiązkowych ;) Jej wybór pozostawiam indywidualnym preferencjom i gustom.





"Angielskie lato" Małgorzaty Mroczkowskiej była dla mnie zaskakująca, bo ważny jej wątek poznajemy już na początku.
Główną bohaterką jest ponad 40-letnia Anna, Polka, która od dwudziestu lat mieszka w Londynie z Walterem, mężem Anglikiem. Wiodą ustabilizowane życie bezdzietnego dojrzałego małżeństwa. Pewnego dnia do Anny telefonuje dawna przyjaciółka Helena, prosząc o pomoc w znalezieniu w Wielkiej Brytanii pracy dla syna. Wojtek właśnie dostał się na studia i chce trochę dorobić. Anna zaprasza Wojtka do domu swojej teściowej, z którą widziała się tylko w dniu ślubu i która niedawno zmarła. Walter chce sprzedać rodzinny dom nad morzem, a Anna postanawia go najpierw wyremontować, czym ma się zająć Wojtek.
Chłopak przybywa na miejsce z dziewczyną. Oboje szybko znajdują wspólny język z Anną, która na czas remontu wprowadza się do nieznanego sobie domu teściów. We trójkę nie tylko zajmują się odnawianiem domu, ale również wyjeżdżają na wspólne wycieczki po okolicy. Jest to dobry czas na rozmowy i bliższe poznanie się.
Marta zadaje Annie z pozoru normalne i zwykłe pytania, jakie zadają sobie ludzie chcący się lepiej poznać. Anna uświadamia sobie, że odpowiedzi na nie nie zawsze są dla niej oczywiste.

Jak napisałam wyżej, książka była dla mnie zaskakująca. Ale też zastanawiająca - czasem wystarczy jakiś moment, chwila, drobiazg, by obudzić w sobie uśpione emocje, niosące za sobą poważne konsekwencje.


Obie książki dodaję do akcji:

Gra w kolory
Kolor niebieski
Zabierz na wakacje... ejotka
http://biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com/p/kochani-od-lipca-siedzi-w-mojej-gowie.html



4 komentarze:

  1. Czekośliwki...mhmm... brzmi bosko!
    Cieszę się, że wróciłaś do pracy oraz że wyzwanie pomaga w sięganiu po różne lektury :)
    O ile Karaiby znam - jak wiesz - to zaintrygowałaś mnie Angielskim latem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stopa i staw skokowy wciąż mnie bolą, ale chodzę i tylko po dłuższym chodzeniu utykam. Ale najważniejsze, że kule nie są już potrzebne i jestem samodzielna :) Tobie też życzę powrotu do zdrowia!

      "Angielskie lato" ma różne recenzje. Mnie tego rodzaju książki odpowiadają. Bohaterka, choć w pewnym momencie bardzo mnie zdenerwowała, to jednak stała się bliska.

      Usuń
  2. Dawno nie robiłam...
    Ja dodaję czekoladę, a nie kakao, ale widzę, że muszę wypróbować i tę wersję!
    :)

    Jest mi niezmiernie miło, że bierzesz udział w akcji 'Dla dzieci' na Mikserze.
    Kasia
    www.lejdi-of-the-house.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że z kakao robi się łatwiej. No i nie ma tak dużo tłuszczu. Polecam!

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na temat tego wpisu lub przepisu. Zostawisz kilka słów w komentarzu?
Dziękuję, również za lajki na fb oraz 1+ na G+ :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...