wtorek, 25 lipca 2017

Gusz-e fil, czyli ciastka "słoniowe uszy" i "Amelia"

Na przepis natknęłam się podczas lektury książki Marshy Mehran "Zupa z granatów". Sposób przygotowania tych perskich ciastek przypomina mi nieco polskie faworki (chrust). Różnicą jest dodatek aromatów: wody różanej, kardamonu i cynamonu. Do wykorzystania przepisu zachęciła mnie intrygująca nazwa "słoniowe uszy" 😉 Są chrupiące jak nasz chrust. W smaku i zapachu zdecydowanie bogatsze. 😊 A jaką radochę mają dzieci najpierw podczas wykrawania, potem przy lepieniu, a na koniec w czasie jedzenia 😉😃




Składniki (na ok. 80 ciastek):


1 jajko
pół szklanki mleka
ćwierć szklanki cukru
ćwierć szklanki wody różanej
pół łyżeczki mielonego kardamonu (użyłam młotkowanego zielonego kardamonu - 6 ziaren)
ok. 4 szklanek mąki + mąka do podsypania blatu roboczego i wałka
pół kieliszka spirytusu (tego składnika nie ma w książce, ale dodałam, by ciastka nie wchłaniały tłuszczu)
0,9 l oleju roślinnego
do posypania: 1 szklanka cukru pudru + 2 łyżeczki mielonego cynamonu

  1. Jajko ubić w misie. 
  2. Dodać mleko, cukier, wodę różaną, kardamon i spirytus. Niech nie martwi dodatek spirytusu - w czasie wyrabiania ciasta i podczas smażenia wywietrzeje, a dzięki niemu ciastka nie będą wchłaniały tłuszczu podczas smażenia.
  3. Stopniowo dodawać mąkę i wyrabiać powoli na jednolitą masę. Ciasto jest dość wilgotne i miękkie.
  4. Ciasto podzielić na 3 części. Każdą rozwałkować wałkiem oprószonym mąką na grubość arkusza papieru. Początkowo to trudne zadanie, bo ciasto wciąż potrzebuje mąki, ale warto, bo im cieńsze ciasto, tym ciastka są bardziej chrupkie.
  5. Szeroką szklanką lub filiżanką wyciąć krążki. 
  6. Z każdego krążka kciukiem i palcem wskazującym uformować kokardkę. Odłożyć na bok. 
  7. Skrawki ciasta ponownie wyrobić, wyciąć kółka i zlepić je pośrodku. Czynność powtarzać do zużycia ciasta.
  8. Olej rozgrzać w głębokim rondlu. Każde ucho smażyć przez 1 minutę. 
  9. Odkładać na papierowy ręcznik dla odsączenia z tłuszczu, a potem do docelowego naczynia.
  10. Oprószyć mieszanką cukru i cynamonu.
Pieczenie ciastek to doskonała okazja na poćwiczenie liczenia przez młodsze dzieci i trening tabliczki mnożenia dla starszych.




Z dziećmi i dla dzieci 2017
Kuchnia Bliskiego Wschodu 2017Łakocie z domowego zacisza


Po słodkim obżarstwie przydał się rajd rowerowy. Po drodze spotkaliśmy bociana. Chyba wyczuł, że jesteśmy objedzeni i nic mu nie zrobimy, bo nic sobie nie robił z naszej obecności.



"Amelia" Katarzyny Michalak to książka, która od przeszło roku czekała na półce na czytanie, ale zawsze jakaś inna książka kusiła bardziej. Zalążek historii tytułowej Amelii poznałam rok temu podczas lektury "Kawiarenki pod Różą". Wtedy bardziej skupiłam się na zamieszczonych tam przepisach niż na samej fabule.

Ponad dwudziestoletnia Amelia z kwotą 10 tys. złotych i listem od tajemniczego T. trafia do Zabajki niedaleko Tucholi, a konkretnie do uroczej kamienicy, którą T. dla niej wynajął na rok od ekscentrycznego właściciela. Kobiecie tak bardzo podoba się okolica, że głośno obwieszcza to wszem wobec w kusej koszuli nocnej, co nie pozostaje bez echa w małej miejscowości, gdzie wszyscy wszystkich znają. To zachowanie zostaje jej zapamiętane przez zabajczan, a w szczególności przez pierwszą grację, czyli 40-letnią wójtową Olenę Ryską.

Amelia nie zna swojej tożsamości. Z posiadanego listu wnioskuje, że ma na imię Amelia, choć sposób zapisu tego imienia w liście nie do końca jest wiarygodny. Nie pamięta swojej przeszłości. Lekarze z bydgoskiego szpitala uważają, że amnezja jest wynikiem wypadku samochodowego lub napadu. Nie mają jednak wątpliwości, że pamięć jej wróci, jeśli najbliższy czas spędzi w spokoju i miłej atmosferze.

Po odwiedzinach trzech sceptycznych gracji do kamienicy Amelii przychodzą przyjaźnie nastawione Ksenia (właścicielka sieci okolicznych aptek) i przedszkolanka Tosia. W sklepie Amelia poznaje jeszcze zahukaną Magdę, u której odkrywa znajomość wielu języków obcych i szczególny sentyment do Hiszpanii. Z czasem kobieta poznaje tajemniczego T., co wywołuje pierwsze przypomnienie sobie fragmentu swej przeszłości.

Amelia zyskuje zatem w Zabajce nową tożsamość. Z pomocą nowych przyjaciółek i Olgierda, brata Tosi, kobieta odnawia wnętrze kamienicy i toczy zakłada ogród w miejscu chaszczy. Szybko odkrywa, że zna się na przygotowywaniu różnych słodkości i na parterze kamienicy postanawia otworzyć Kawiarenkę pod Różą. Cieszy się ona sporą klientelą, dopóki Amelia promuje kawiarenkę darmowymi poczęstunkami. Z czasem odwiedziny zanikają. Liczyć może jedynie na Magdę, Ksenią i Tosię. A pieniędzy w zastraszającym tempie ubywa...

Poza prowadzeniem kawiarenki Amelia stawia sobie cel - spełnianie marzeń. Jak na prawdziwą drimerkę przystało, zasięga informacji, kto o czym marzy i te marzenia stara się doprowadzić do skutku. Nie omija to również wójtowej. Tylko w przypadku marzenia Tosi Amelia nie do końca ma wpływ na jego spełnienie...

Jak to u Katarzyny Michalak bywa, w książce przeplatają się wątki optymistyczne z traumatycznymi. Gdzieś do połowy czytelniczka (bo to jednak tzw. babska literatura) myśli sobie "cudowna odstresowująca pozycja", a tymczasem pod koniec następuje bum! (dosłownie i w przenośni).
Czyta się jak zwykle łatwo i szybko. Cudowna lektura na poprawienie humoru, gdy dopadają nas niewielkie codzienne smuteczki.

http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/p/blog-page_30.html
A
kropka
https://czytelnicza-dusza.blogspot.com/p/mini-czelendz-2016.html



8 komentarzy:

  1. nigdy nie jadłam, pierwsze słyszę a wyglądają apetycznie, zabawna nazwa:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy smak w kuchni czasem dobrze robi :) Polecamy!

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy przepis :)
    Dziękuję za udział w akcji kulinarnej ,,Łakocie z domowego zacisza”
    http://smilingshrimp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne!
    Wygladaja, jak połaczenie makaronu kokardek z karnawałowymi cheustami/faworkami.
    :)

    Miło, że bierzesz udział w akcji 'Dla dzieci' na Mikserze.
    Kasia
    www.lejdi-of-the-house.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są pyszne i chrupiące, szczególnie na ciepło. Polecam! :)

      Usuń
  4. Ciasteczka wyglądają przepysznie. "Kawiarenka pod Różą" niezbyt przypadła mi do gustu, a wręcz zawiodła, bo spodziewałam się interesującej historii, której zabrakło, bo książka zawierała niemal same przepisy. Rozważałam sięgnięcie po "Amelię", ale gdy dowiedziałam się, iż połowa tej lektury jest dosłownie przepisana z "Kawiarenki..." to zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze przyznam, że się nie dziwię. Mnie "Kawiarenka" się czasem przydaje ze względu na przepisy właśnie.

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na temat tego wpisu lub przepisu. Zostawisz kilka słów w komentarzu?
Dziękuję, również za lajki na fb oraz 1+ na G+ :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...