sobota, 27 lutego 2016

Śledź z jabłkiem i śmietaną oraz "Garść pierników, szczypta miłości"

Czasem przychodzą takie dni, gdy człowiekowi niewiele się chce. A jednak jeść musi, nawet jeśli nie ma na jedzenie ochoty. Rozsądek jednak podpowiada, że trzeba, bo siły opadną. A do poruszania się o kulach sił potrzeba więcej niż troszeczkę ;) Właśnie taka apatia dopadła mnie wczoraj wieczorem. Śmietana sama się wzięła, gdy sięgałam w głąb po śledzie, które lubię. A potem w zasięgu ręki znalazło się jabłko. Wyszło szybko i smakowicie. Bez żadnych zbędnych dodatków.




 
Składniki (na jedną porcję):
3 filety śledziowe
małe jabłko
3 łyżki śmietany (użyłam gęstej 18%)
ewentualnie: liście kolendry

  1. Filety opłukać i pokroić na kawałki szerokości 1-2 cm.
  2. Jabłko pokroić w kostkę. Dorzucić do śledzi.  Jeśli macie jabłka o ładnej skórce, nie obierajcie ich.
  3. Całość pokryć śmietaną i lekko wymieszać.
  4. Gotowe :) Przegryzałam tę sałatkę liśćmi kolendry.


-----
Podobne:

Badylarkowe śledzie na piernatach
Śledzie z suszonymi pomidorami
Sałatka z ziemniaków i śledzi

Zachęcam do zajrzenia na stronę projektu Cooknomics

Kulinarny garnek na winie czyli co się nawinie to w garnku :)Student challenge




Zdarza Wam się kupować książki dla okładki? Mnie tak i to bardzo często. Do takich należy "Garść pierników, szczypta miłości" Natalii Sońskiej. Okładka kojarzy mi się z samotnie spędzanymi wieczorami oraz domowym ciepłem, które potrafi rozgrzać mimo niepogody na dworze. Pierwsze moje skojarzenie pokrywa się z treścią, drugie - do pewnego momentu również.
Akcja rozpoczyna się na kilka tygodni przed świętami Bożego Narodzenia. Miasto, wystawy sklepowe, galerie handlowe są już udekorowane świątecznie, choć deszczowa aura w ogóle z tym nie współgra.
Główną bohaterką jest Hania Bielska, która pracuje w periodyku i odpowiada za poprawki dziennikarskie. W pewnym momencie zamienia się obowiązkami z Kingą, przyjaciółką z redakcji, i dzięki temu spotyka nowych ludzi. Wśród nich atrakcyjnego fotografa Daniela oraz szefa agencji marketingowej,Wiktora.
Hania ma się za singielkę, ale ceni życie rodzinne. Po rozstaniu z Markiem, współwłaścicielem periodyku, i jego ślubie z Martą, niezbyt miłą szefową Hani i współwłaścicielką czasopisma, postanawia spędzić życie bez zobowiązań i wchodzenia w kolejne związki. Szybko okazuje się, że bardzo ją pociąga życie rodzinne, wspólne posiłki czy wypiek tytułowych pierników w towarzystwie.
To kolejna pozycja z serii "piękni, młodzi i bogaci, choć niekoniecznie szczęśliwi".


Wyzwanie czytelnicze z hasłem
Wyzwanie czytelnicze z hasłem
http://biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com/p/kochani-od-lipca-siedzi-w-mojej-gowie.htmlhttp://soy-como-el-viento.blogspot.com/2015/12/wyzwanie-polacy-nie-gesi-edycja-iv.html



10 komentarzy:

  1. O książce słyszałam jakiś czas temu, a wczoraj ją kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym ją kupiła z powodu okładki!
    To ta okładka bardzo silnie przykuła mój wzrok gdy książka pojawiła się w zapowiedziach i nadal chcę ją mieć.
    Opisałaś o czym książka jest, ale nadal nie wiem czy się podobała?
    Czy kolejna "pozycja z serii "piękni, młodzi i bogaci, choć niekoniecznie szczęśliwi"" to dobrze czy źle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobała się :) Choć przeczytałabym chętnie książkę o normalnych ludziach, którzy nie na wszystko mogą sobie pozwolić, muszą dzielić się wspólnym samochodem, nie jadają niedzielnych obiadów w restauracjach i nie wydają codziennie pieniędzy na herbatę na mieście, bo są ważniejsze wydatki.

      Usuń
    2. Eeeeeee poczytać o takich bogaczach czasami można :)
      Sama widzisz, że ich stać na obiadki w restauracjach, a szczęścia wynikającego z codzienności za grosz.
      Jak przeczytam, to pewnie sobie pomyślę "jak dobrze, że jednak mam tak jak mam, ale jestem szczęśliwa" :)

      Usuń
    3. Czasami poczytać można, to prawda ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam tą okładkę :) Książka też mi się podobała...
    A chodzenie o kulach znam... we wrześniu miałam operację i musiałam dawać radę... także łączę się z Twoim bólem... choć złamania nie zazdroszczę. Doczytałam i - służby zdrowia też nie.
    Ja z kolei spotkałam się z wieloma miłymi gestami kiedy poruszałam się o kulach/kuli, były nawet 2 takie sytuacje, że faktycznie się wzruszyłam chęcią pomocy od innych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka cudna - to prawda :)
      Spotykam się z miłymi gestami ze strony ludzi. Teraz w czasie rehabilitacji również ze strony rehabilitantów (rehabilitację odbywam bliżej domu, nie w szpitalu lekarza prowadzącego). Rozrzewniają mnie sytuacje, w których ludzie pomagają mi założyć kurtkę. Tłumaczę, że mam kłopot z nogą, kręgosłup i ręce są sprawne. Ale czuję się jak staruszka, gdy ludzie ustępują mi miejsc siedzących. Z drugiej strony wiem, że powinnam siedzieć zamiast stać.

      Usuń
    2. Ja miałam rehabilitantkę w domu także nie jeździłam zbytnio... A w komunikacji... Mam i tak grupę niepełnosprawności, więc jeśli nie czuję się na siłach a już wtedy z kulami zwłaszcza jak jeździłam to siedzę albo siadam jak ustąpią i się nie przejmuję... Bo nie akceptuję starszych osób na wysokich obcasach, które wielce chore są... i się czepiają że nie ustępuję... strasznie jestem na takich cięta. Ale odbiegłam od tematu...
      Nie czuj się jak staruszka... złamana noga to jednak powód spokojnie do tego by usiąść.

      Usuń
    3. Z komunikacji jeszcze nie korzystałam - trochę się boję. Na rehabilitację (są to zabiegi, których w domu odbyć się nie da) udało mi się zapisać w szpitalu naprzeciw bloku, więc blisko i na razie to moje jedyne wyjścia, bo jednak zejście, a potem wejście po 65 schodach zniechęca mnie do innych marszrut.

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na temat tego wpisu lub przepisu. Zostawisz kilka słów w komentarzu?
Dziękuję, również za lajki na fb oraz 1+ na G+ :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...