sobota, 28 lutego 2015

Sajgonki z warzywami

Czasami sałatki warzywne stają się nudne, a dodany sos sprawia, że warzywa nasiąkają oliwą i tracą chrupkość. Stąd moja przekręcona sałatka schowana w pakieciki z papieru ryżowego. Oto zimowa odsłona sajgonek.


Składniki (porcja na 6 sajgonek):
ćwiartka awokado (niezbyt miękkiego) pokrojona w słupki
ćwiartka papryki pokrojona w słupki
tarta marchew
starta połówka kalarepki
6 płatów papieru ryżowego
przegotowana zimna woda

Dip:
pół łyżeczki oleju sezamowego
sok z ćwiartki cytryny
łyżka oleju arachidowego
łyżka oliwy
2 łyżki sosu sojowego


Moczyć płat papieru ryżowego w wodzie aż zmięknie. Osączyć z nadmiaru wody ręcznikiem papierowym. Przełożyć na deskę. Na jednym z końców układać warzywa, a potem zwijać w rulonik zamykany po bokach, by warzywa nie wypadały podczas moczenia w dipie.
Gotowe sajgonki układać na desce, by się nie stykały. Podawać z wyraźnym w smaku dipem.


Zdrowa przekąska



Sałatka z wątróbką indyczą

Wątróbkę jadałam od czasu do czasu z rozsądku. Odkąd połączyłam ją z winegretem malinowym, polubiłam ją i teraz jadam znacznie częściej :) Używam zazwyczaj wątróbki z indyka, bo nie jest tak bardzo poprzerastana żyłkami i nie trzeba się natrudzić przy ich wycinaniu (ich widok mnie rozkłada na łopatki i zawsze się ich pozbywam), by ją pokroić i mieć na talerzu smakowite i ładnie wyglądające kąski. Przedstawiam propozycję "zimową" tej sałatki. Latem dodaję więcej składników, bo jest spory wybór świeżych i odpowiednich do pory roku dodatków.




Składniki (porcja dla jednej osoby):

piątek, 27 lutego 2015

Sałatka jarzynowa na liściach cykorii

Co zrobić z warzywami, z których gotowało się bulion warzywny np. do pęczakotto? Nie jestem wielką fanką sałatki jarzynowej, ale jeszcze bardziej nie lubię wyrzucać jedzenia. Dlatego podaję ją na liściach lubianej cykorii belgijskiej, na którą mamy teraz idealny sezon. W moim przepisie jest sporo selera, który bardzo mi smakuje pod każdą postacią. Nie ma natomiast ziemniaków, bo za nimi nie przepadam.




Składniki:

Pęczakotto z kurkami

Wczoraj rozmroziłam pudełko kurek, więc dziś wariacja z nimi w roli głównej.


Składniki:
1,5 litra gorącego bulionu warzywnego (najlepiej takiego, który właśnie się robi albo podgrzewanego)
szklanka mrożonych kurek
2 suszone podgrzybki (dla podkręcenia smaku)

mała cebula pokrojona w kostkę
szklanka pęczaku
2 łyżki oleju
3 ząbki czosnku
4 połówki suszonych pomidorów
sól, pieprz ziołowy
parmezan do posypania


W niewielkiej ilości wody (dosłownie tak, by zakryła) zagotować podgrzybki porwane na kawałki. W tym czasie wypłukać pęczak w kilku wodach.
Gdy woda w garnku wyparuje, wlać oliwę i na rozgrzaną wrzucić cebulę, aby się zeszkliła. Potem wrzucić pęczak, a następnie kurki. Zamieszać. Poczekać, by pęczak wchłonął olej.
Wlać chochlę bulionu. Zamieszać. Kolejną chochlę wlać, gdy płyn w garnku zniknie. Czynność powtarzać przez ok. 30 - 40 minut (zależy od stopnia "świeżości" pęczaku).
Pod koniec gotowania wrzucić rozdrobnione suszone pomidory oraz starty czosnek. Doprawić do smaku solą i pieprzem ziołowym.
Podawać gorące pęczakotto posypane tartym parmezanem.




Wielki Post 2015

Owocowo-wytrawna sałatka z mango

W środę miałam przesympatyczne spotkanie z moimi wychowankami sprzed 12 lat (jak ten czas leci!). Wspominaliśmy wspólnie spędzony czas ze śmiechem, ale i pewnym rozrzewnieniem. Tak tak - tamte czasy już nie wrócą, ale na szczęście pozostały we wspomnieniach. To ciekawe, ile pamiętamy i to, że nawet tamte trudne chwile z perspektywy czasu stają się w obecnej rzeczywistości powodem do uśmiechu. I tak mnie wspominkowo wzięło i trzyma do dziś, że przypomniałam sobie o mojej ulubionej niegdyś sałatce z wciąż ulubionym owocem, jakim jest mango. Od razu podkreślam, że przepis nie jest mój, ale zapożyczony z jednego z telewizyjnych programów kulinarnych. Wydaje mi się, że od Pascala Brodnickiego.



Sałatka z mango

Składniki:

niedziela, 22 lutego 2015

Kotleciki selerowo-jaglane z sałatkami

Różne kotlety z selera korzeniowego robię od wielu lat. To pozostałość po okresie mojego wegetarianizmu. Były pierwszą potrawą samodzielnie przeze mnie wymyśloną, więc czuję do nich szczególny sentyment. Do dziś podaję je często z wyraźną w smaku sałatką z buraków i papryki. Może pod koniec lata (jeśli nadal ten blog będę prowadzić ;)) umieszczę tutaj przepis na nią. Bardzo łatwo przechowuje się w słoikach.




Składniki (wychodzi 12 kotlecików):

sobota, 21 lutego 2015

Z myślą o ogródku ozdobnym

Lubię, gdy oprócz roślin użytkowych (na jedzonko) otaczają mnie rośliny ozdobne. Część z nich wybieram z uwagi na okoliczne pasieki. Łączę przyjemne z pożytecznym, więc w moim ogródku ozdobnym można znaleźć dzwonki ogrodowe, mikołajki, liatrie, lawendy, śnieguliczki, a w zielniku: oregano, szałwie, cząber, bazylie, które są chętnie odwiedzane przez różne owady latające. Kiedyś kupowałam gotowe sadzonki kwiatów na bazarze. Z czasem jednak doszłam do wniosku, że chciałabym, by mój ogródek ozdobny różnił się od innych. I zaczęłam szukać w sieci nasion roślin nietypowych i na swój sposób oryginalnych. Dlatego poza nagietkami i astrami mam barwne dywaniki prymul, przecudne kropliki, wyniosłe naparstnice, dumną jeżówkę, mnóstwo kolorowych i cudnie pachnących liliowców i irysów, ogniste trytomy, kilka odmian klematisów, a nawet kokoryczkę. I wiele wiele innych :)

Na dworze od tygodnia w ciągu dnia piękna pogoda, ale noce nadal bardzo zimne. Ziemia na głębokości 2 cm zamarznięta w zacienionych miejscach. Na stawie tafla popękanego lodu, który co jakiś czas zdejmuje się w kilku miejscach dla napowietrzenia wody.

 





Nocne mrozy nie przeszkadzają wawrzynkom, które rozpoczynają okres kwitnienia.
Spore pąki mają też derenie jadalne, ale nie wyglądają, jakby miały wkrótce zakwitnąć.


Do kwitnienia przygotowują się natomiast przebiśniegi. W tym roku bez śniegu :( ale dzięki temu łatwiej dostrzec ich pękające pąki :)  Krokusy na wierzchu, ale jeszcze bez pąków. Z ziemi powoli wyłaniają się tulipany. Obym pamiętała latem je wykopać i posadzić na nowo!

stratyfikacja nasion lawendy i akebii
Co kilka lat odnawiam swoje lawendy. Co prawda opakowania informują, że lawenda (nie dotyczy to odmiany francuskiej) jest w naszym klimacie wieloletnia, ale - jak powiedział ogrodnik Koleżance - nie długowieczna. Chcę uniknąć sytuacji, gdy mi ona padnie i zniknie z ogrodu ozdobnego. Nie wyobrażam sobie lata bez zapachu kwitnącej lawendy i zimy bez słoiczka miodu z jej kwiatami. Dlatego wczoraj rozpoczęłam stratyfikację nasion lawendy, a przy okazji również nasion akebii pięciolistkowej, z której mam nadzieję doczekać się - podobno jadalnych po usunięciu pestek - owoców.
Stratyfikację od lat przeprowadzam w szklaneczkach, do których wkładam trochę wilgotnego podłoża do wysiewu, a potem wsypuję nasiona. Szklanki przykrywam folią spożywczą i wstawiam na 3-4 tygodnie do lodówki. Potem nasiona wysiewam wraz z ziemią do przygotowanych pojemników.

Póki co widzę pojedyncze siewki trytomy, którą wsiałam w styczniu. Uwielbiam jej ogniste kwiaty. Dziś natomiast wysiałam driakiew, której główki, szczególnie bardzo ciemno fioletowe, zachwyciły mnie w ubiegłym roku. Z obawy, że ubiegłoroczne sadzonki róży chińskiej nie wytrzymały okresu suszy jesienią, ponownie wysiałam 15 nasion. Skusiłam się na ich zapach.

Do pojemnika po owocach kiwi wsiałam nową dla mnie odmianę niskiej aksamitki. Na opakowaniu ma pomarańczowe płatki na obwodzie i żółtą główkę w środku. Może pomoże mi w nierównej walce z kretami... A muszę tego roku pomyśleć o sposobie na nie i nornice. W wielu miejscach widzę kopce kretów. Ale nie jestem pewna, czy tylko one żłobią w ziemi korytarze. W ubiegłych latach miałam spory kłopot z nornicami i obawiam się, że kłopot powrócił :(




Pierwsze duże wysiewy

Dziś wykorzystałam odpowiednią do siania fazę Księżyca. Staram się przestrzegać kalendarza księżycowego, choć nie zawsze mam ku temu sposobność. Rytm księżycowy oraz związane z tym ruchy płynów na Ziemi i w roślinach jak najbardziej mnie, jako fizyka, przekonują. Dziś  rozpoczęła się faza na sianie warzyw liściowych, ale u mnie trwały w większości siewy roślin owocujących. Za tydzień idę do laboratorium na kolejne szkolenie, więc z prac ogrodniczych nici. Za to dziś przygotowanie w pojemnikach rozsad do warzywnika. Na razie w domu, w maju znajdą się w gruncie lub pod tunelem. Do wysiewu nasion używam co roku nowej ziemi. Resztki zeszłorocznej wykorzystuję do podsypywania kopców przy hortensjach. Nie kupuję natomiast specjalnych doniczek. Wykorzystuję pojemniki po serkach, jogurtach, owocach (te lubię najbardziej, bo mają gotowe dziurki) itp.



poniedziałek, 16 lutego 2015

Hummus z czosnkiem niedźwiedzim

Bardzo lubię smak ciecierzycy i sezamu. Czas zatem na połączenie ich smaków w jednej potrawie - hummusie, popularnej paście z kuchni arabskiej. Klasycznie zawiera ona czosnek. Ponieważ robiłam tę pastę jako dodatek do chleba pieczonego dla koleżanek i kolegów z pracy, dodałam czosnek niedźwiedzi, który nie pozostawia charakterystycznego posmaku czosnku w ustach i uwalniającego się wtedy zapachu. Na wszelki wypadek dodałam jeszcze natkę pietruszki, która podobno niweluje te wady czosnku.



hummus na pajdzie chleba ŻYRAFA

Składniki:

niedziela, 15 lutego 2015

Gulasz z ciecierzycy - sposób na obiad do odgrzewania

Gulasz to jedno z tych dań, które najlepiej smakują następnego dnia. Idealnie zatem nadaje się do odgrzewania dla tych, którzy późno wracają do domu i potrzebują zjeść coś gotowanego, by się rozgrzać w zimowe wieczory. Dziś wydanie wegańskie, bo z myślą o środzie popielcowej.




Składniki:

Wytrawny rogal drożdżowy

Najbliższy tydzień zapowiada się dość pracowicie, więc dziś przygotowuję hurtowe ilości jedzenia, które będzie gotowe bez poświęcania mu bezcennego czasu. Rogal wystarczy pociąć na porcje i zapakować na drugie śniadanie do pracy. Można go zjeść na zimno albo podgrzać w mikrofali w firmie. Można włożyć do środka, co tylko wpadnie nam pod rękę. Jest to zatem kolejny przepis "nawinie" ;) Ciasto zaproponowane przeze mnie można zastąpić własnym wypróbowanym przepisem na ciasto na pizzę.





Składniki:
ciasto

Szybkie ciasto kakaowe bez jajek

Nie jestem zbytnią miłośniczką ciast, ale od czasu do czasu przy okazji niedzieli zdarza mi się coś upiec do kawy. Dzisiejsze ciasto piekłam z myślą o końcu karnawału, co dla mnie oznacza pożegnanie z cukrem na kilka tygodni. W cieście nie ma jajek (można zatem zaserwować dla znajomych wegan), a puszystość osiągnęłam dzięki reakcji chemicznej ;) proszku do pieczenia z octem. Brzmi może strasznie, ale wierzcie mi, że smakuje niesamowicie. Świeże jest niezwykle chrupiące, szczególnie na brzegach. Podane proporcje są na małą foremkę (27cm x 18cm x 3 cm), bo to jedno z tych ciast, które są dobre zaraz po upieczeniu i ostudzeniu.


Składniki:
1,5 szklanki mąki pszennej
3 łyżki kakao
łyżka dobrze zmielonej kawy
łyżeczka proszku do pieczenia (może być soda, jeśli komuś nie przeszkadza jej gorzkawo-pieprzny posmak)
pół łyżeczki soli
pół szklanki cukru
szklanka wody
1/3 szklanki oleju bez wyraźnego smaku i zapachu (u mnie rzepakowy)
łyżka octu
esencja waniliowa
garść suszonej żurawiny
garść suszonych jagód goji


Żurawinę i jagody goji zalać wrzątkiem i odsączyć po kilku minutach.
Wymieszać suche składniki, a potem dodać mokre. Szybko wyrobić ciasto mikserem (nie za długo, by ciasto nie opadło po upieczeniu). Dodać owoce i wymieszać.
Przelać ciasto do małej foremki wyłożonej papierem do pieczenia i piec ok. 40 min. w temp. 175 stopni C.


Najlepsze zaraz po ostudzeniu :)

Szybkie ciasto kakaowe bez jajek
------------
Podobne:

Wegańskie ciasto kakaowe ze śliwkami


Zapiekanka "nawinie", czyli czyszczenie lodówki

Po rozmrażaniu lodówki zgromadziłam trochę zapomnianych produktów z mijającego tygodnia. Co z nimi zrobić? Kolejną potrawę typu "nawinie", czyli co się nawinie, idzie do gara, a w tym wypadku do naczynia żaroodpornego. Smak zależy oczywiście od indywidualnych upodobań.




Składniki:

Chleb na zakwasie ŻYRAFA

Niedziela to dla mnie od lat dzień wypieku chleba. W ubiegłym tygodniu piekłam chleb z mąką żołędziową. Jego kolor skojarzył mi się z żyrafami, które w mojej rodzinie są chyba najdłużej oglądanymi zwierzętami przy okazji wizyty w zoo. Czemu by zatem nie przenieść żyrafy do mieszkanka? ;)



Chleb na zakwasie ŻYRAFA
Składniki:

sobota, 14 lutego 2015

Zimowy domowy ogródek c.d.

Wolny weekend - nareszcie! :) I do tego przecudna pogoda. Co prawda rano na skwerku przed oknem widzę szron barwiący trawę na biało, ale z czasem temperatura powietrza wzrasta i robi się naprawdę przyjemnie. Mocno operujące słońce dodało mi energii i w ciągu półtora dnia nadrobiłam mnóstwo zaległych prac domowych (mycie okien, pranie firanek, rozmrażanie lodówki itp.). Moje roślinki też zareagowały na zmianę pogody :)

Wczoraj wysiałam mieszankę zielonej i bordowej bazylii. Do czasu letniego urlopu będę miała świeże listki bazyliowe do sałatek i na kanapki. Wysiew bazylii odbywa się dość specyficznie - wysiane nasiona przyciska się lekko palcami do ziemi (nie przykrywa się ziemią!). Potem powierzchnię zwilża się wodą. Po ok. 2 minutach nasiona pęcznieją i zmieniają kolor na niebieskawy. Widać je wtedy bardzo wyraźnie i to idealny moment na ich ewentualne przemieszczanie w puste miejsca.
Następnie trzeba przykryć doniczkę czymś przezroczystym, np. folią spożywczą, by ograniczyć parowanie wody, ale nie zasłaniać światła. Po wykiełkowaniu nasion usunąć folię. Systematycznie podlewać i czekać na pierwsze liście. Potem pikować siewki do nowych doniczek.






Luty to czas, gdy przechowywana cebula zaczyna wyrastać w szczypiorek. Korzystam z tego i umieszczam cebulki w słoiczkach z wodą (średnica cebuli musi być większa niż średnica otworu słoiczka). Na zdjęciu widać szczypiorek, który ma 2 tygodnie.










Dwa tygodnie temu wysiewałam mieszankę sałaty na listki i pietruszki naciowej. Młode siewki wybiegają do światła i cieszą oczy. Trzeba już zwiększać górne otwory szklarenki, by umożliwić zmniejszenie wilgotności w środku.



Kurczak z selerem w tempurze i surówką marchewkową

Seler naciowy to jedno z moich ulubionych warzyw (zresztą, którego ja nie lubię ;) ?). Nigdy nie wiedziałam, co zrobić z tymi środkowymi młodymi listkami. Aż któregoś dnia wpadłam na pomysł wykorzystania ich w tempurze. To był strzał w dziesiątkę. Dziś podałam ją na obiad z aromatycznymi kotlecikami z piersi kurczaka w sosie pomarańczowym. Dopiero gdy wykładałam danie na talerze, zdałam sobie sprawę, że w walentynki podaję afrodyzjak (seler) z pomarańczą, której zapach i smak zawsze kojarzą mi się z miłością ;)




Składniki:

piątek, 13 lutego 2015

Oponki drożdżowo-serowe

Wiem, wiem - tłusty czwartek był wczoraj. Ale wracając do domu po 18-stej trudno piec oponki w nocy, bo to by oznaczało, że część z nich znalazłaby się w żołądku o nieodpowiedniej porze dnia ;) Dlatego u mnie tłusty czwartek świętowany jest dziś, w piątek trzynastego.




Składniki:

Pieczony karp z sałatką z selera naciowego

Dzisiejszy obiad to mieszanka moich ulubionych smaków: karp, chimichurri i seler naciowy. Karp to poza pstrągiem moja ulubiona ryba słodkowodna. Jadam ją często, bo szczęśliwie mam dostęp do świeżego karpia hodowlanego z zaufanego źródła z dostawą do domu :) Ponieważ zazwyczaj karpia piekę, po oporządzeniu odcinany jest kawałek z ogonem (koniecznie z płetwą ogonową, którą uwielbiam chrupać po upieczeniu). Reszta cięta jest wzdłuż grzbietu, a nie klasycznie na dzwonka. Dawniej doprawiałam karpia solą i pieprzem, ale odkąd Siostra przywiozła mi z Argentyny przyprawę chimichurri, nie wyobrażam sobie tej ryby bez niej. Dla pozbycia się mulistego posmaku moczę go przez noc w mleku. Do tego sałatka z selera naciowego - szybka i banalnie łatwa, ale za to jaka pyszna i soczysta.




Składniki:

środa, 11 lutego 2015

Krucho-drożdżowe rogaliki z marmoladą z pigwowców

Zbliża się koniec karnawału, więc w moim wypadku pożegnanie z cukrem na kilka tygodni. Dlatego proponuję moje sztandarowe ciacha, czyli rogaliki. Przygotowuję je najczęściej na przegryzkę na czas kilkudniowych wyjazdów. Wypełnieniem do nich jest twarda marmolada wykonana z owoców pigwowca. Przepis na nią kilka lat temu dostałam od Kolegi. Robię ją niemal w hurtowych ilościach - przechowuje się świetnie. A jak wybornie smakuje! Zamiast niej można użyć każdej innej twardej marmolady, np. z róży.




Składniki: 

niedziela, 8 lutego 2015

Dyniowe kopytka z sosem borowikowym

Do kopytek mam szczególny sentyment, bo były pierwszą potrawą, którą zrobiłam absolutnie samodzielnie. Kojarzą mi się zawsze z piątkami w ósmej klasie. W te dni wracałam ze szkoły, zanim Mama przyszła z pracy i na mojej głowie było przygotowanie rodzinnego obiadu. Królowały wtedy kopytka na przemian z plackami ziemniaczanymi. Chyba tak mi się przejadł ich smak, że od lat ich nie robię w klasycznym wydaniu. Ziemniaki zastąpiłam dynią, którą wrzucam do piekarnika przy okazji pieczenia np. chleba. Takie kopytka zjadają nawet Ci, którzy nie przepadają za smakiem dyni i wszelkimi potrawami dyniowymi.




Sos borowikowy

Surówka z porów

Surówka z porów jest idealnym dodatkiem do popołudniowego obiadu, gdy już wiemy, że nie będziemy wychodzić z domu (zapaszek i posmak w ustach ;) ) W naszym klimacie dostępność do wartościowych warzyw i owoców jest o tej porze ograniczona, ale możemy wykorzystać to, co mamy w spiżarkach czy piwnicach. Tę surówkę warto zrobić przed obiadem, aby por zmiękł i całość się przegryzła.





Składniki: 

Roladka ze śledziem - oszukane sushi po polsku

Klasyczne sushi jadam okazyjnie, bo nie przepadam za surową rybą. Co innego nasze śledzie, które bardzo lubię ;) Po lekturze pewnego artykułu na temat bakterii, które lubią rozwijać się na odstawionych węglowodanach, obiecuję sobie, że nie będę jeść ryżu, który trochę postał po ugotowaniu. Ale co jakiś czas, szczególnie wtedy, gdy przechodzę obok półek z żywnością azjatycką ;) sięgam po płatki nori. I przypominam sobie super atmosferę podczas sprezentowanych pracownikom mojej firmy warsztatów w jednej z warszawskich suszarni.





Składniki:

Amarantusowo-żołędziowy chleb na zakwasie

Pomysł na chleb narodził się po piątkowych zakupach na bazarze Olkuska w Warszawie. Chleb z amarantusem piękę od czasu do czasu, bo lubię jego chrupkość w cieście. Poniższy przepis jest natomiast pierwszym na chleb z mąką żołędziową. Nowe doświadczenie :) Ciekawe było to, że ciasto bardzo szybko się wyrobiło, ładnie urosło i bardzo wygodnie przełożyło się do formy. A na koniec bez problemu umyłam garnek po cieście. Przy klasycznym chlebie ciasto "lubi" przyschnąć na ściankach i trzeba trochę wysiłku, by je zmyć.

Jeśli ktoś kiedyś przekroił żołądź, na pewno wie, jaki zapach się wtedy unosi. Zagniecione ciasto pachnie dokładnie tak samo (mąka nie ma tego zapachu).


Składniki (na keksówkę o wymiarach (26 x 8 x 7) cm):
chleb amarantusowo-żołędziowy
120 g amarantusa (jeśli ktoś nie lubi chrupania w zębach, lepiej zmielić w blenderze lub młynku do kawy)
3 czubate łyżki mąki żołędziowej
razowa mąka pszenna - tyle by wszystkie mąki razem miały masę 550 g
łyżeczka soli
pół łyżeczki cukru
garść ciasta chlebowego z poprzedniego razu (kliknij tutaj, jeśli chcesz wykonać pierwszy zakwas)
garść suszonej żurawiny
przefiltrowana woda


W sobotę wieczorem łączę drewnianą łyżką mąki, sól, cukier, ciasto z chleba sprzed tygodnia. Dolewam tyle wody, by ciasto miało taką konsystencję, którą mogę wyrabiać z niewielkim wysiłkiem łyżką. Gdy pojawią się pęcherze powietrza w masie, dodaję żurawinę. Całość mieszam, przykrywam wilgotną ściereczkę i odstawiam do wyrośnięcia na noc.
chleb amarantusowo-żołędziowy na zakwasie tuż po wyrobieniu ciasta
chleb amarantusowo-żołędziowy na zakwasie po wyrośnięciu

W niedzielę rano: sporą garść ciasta odkładam na następny raz i wkładam do lodówki. Resztę ciasta przekładam do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiam do ponownego wyrośnięcia.
Dziś wyrosło w ciągu pół godziny, ale zwykle czeka na włożenie do piekarnika 2,5 godz.
Piec ok. 1 godz. 40 min (o 10 min dłużej niż podstawowy chleb) w temp. 180 stopni C.

Wielki Post 2015

sobota, 7 lutego 2015

Kotlety ziemniaczano-jaglane z nadzieniem dyniowym

Zostały Ci ziemniaki z obiadu? Zrób kopytka albo placki ziemniaczano-jaglane :) Przepis na ciasto do placków pochodzi z bloga Kolegi. Użyłam połowy ilości składników. A kaszę jaglaną przed ugotowaniem uprażyłam na suchej patelni (mam wrażenie, że po tym triku traci gorycz). To bardzo Weganon zaproponował nadzienie z kapusty i grzybów. U mnie wciąż bardzo dużo dyni w piwnicy, więc trzeba ją sukcesywnie wykorzystywać. To jeden ze sposobów na dynię :)




Składniki 

Pesto z rukoli i pietruszki

Przez wiele lat szukałam swojego smaku pesto. To klasyczne z bazylii nie bardzo mi smakowało. Próbowałam robić z bazylii właściwej zielonej i fioletowej, z tajskiej, z tej o wielkich sałatowych liściach, a nawet cytrynowej. Kupne też mi nie podpasowały. Aż w którymś z programów kulinarnych dowiedziałam się, że pesto jest tak naprawdę zielonym sosem z tego, co mamy pod ręką. I zaczęłam eksperymentować :) Dzisiaj wydanie z rukoli, bo akurat w pobliskim sklepie rukola za połowę ceny. W przepisie podaję czosnek niedźwiedzi, ale może być ząbek normalnego czosnku. Dałam niedźwiedzi, bo nie daje specyficznego posmaku i zapachu niekoniecznie przyjemnego dla rozmówcy, a wychodziłam na spotkanie.




Składniki:

Sałatka z ziemniaków i śledzi

Bardzo lubię różnego rodzaju ryby. Smak śledzi kojarzy mi się nieodmiennie z dzieciństwem, a szczególnie z okresem Wielkiego Postu, w czasie którego zjadaliśmy spore ilości tych ryb. Rodzice kupowali je z beczki i sami musieli je oczyszczać. Znam zatem smak śledziowego mleczu i ikry. Teraz bez problemu można kupić pozbawione ości i gotowe do konsumpcji płaty śledziowe. Przedstawiam jeden z wielu pomysłów na sałatkę typu "nawinie" (co się nawinie, to będzie w sałatce) ze śledziami w roli głównej. Do wykorzystania w okresie Wielkiego Postu i nie tylko.




Składniki:

piątek, 6 lutego 2015

Burrito i tortilla - zwinięta kanapka na szybko

Zazwyczaj weekend zaczyna mi się w czwartek wieczorem, bo w piątki nie muszę pojawiać się w firmie. Dziś był jednak wyjątek, czego nie przewidziałam w sobotę, nastawiając chleb na zakwasie. Chleba, jak zwykle, wystarczyło na kanapki na śniadanie i do pracy do czwartku. Kolejnego nie dałabym rady upiec, więc trzeba było zastosować jakiś zamiennik. I tu na ratunek przyszedł Kolega, który na swoim blogu umieścił przepis na tortille. Idąc za Jego przykładem zrobiłam swoje. Dodam, że pierwszy raz w życiu :) Burrito kojarzy mi się nieodmiennie z kuchnią tex-mex, więc u mnie nie mogło zabraknąć w nich mąki kukurydzianej, choć zdaję sobie sprawę, że klasyczne są pszenne.



 




Składniki:

niedziela, 1 lutego 2015

Chleb na zakwasie pszenno-żytni (podstawowy)

Zapach pieczonego domowego chleba według mnie porównać można jedynie z zapachem pieczonych pierniczków lub domowej szarlotki. Nie potrafiłabym jednoznacznie wskazać, który z nich jest najładniejszy. Piekę swoje chleby od ponad czterech lat w niemal każdy weekend. Zaczynałam od chleba na drożdżach, wypiekanego w wypiekaczu (maszynie do wypieku chleba). W niektóre niedziele nadal piekę chleb na suszonych drożdżach, bo maszynie wystarczą 4 godziny na wyrobienie, wyrośnięcie i upieczenie chleba.

Największy sentyment mam jednak do chleba na zakwasie. Wymaga to czasu, ale przy odpowiedniej organizacji, tego czasu się nie odczuwa. Każdy bochenek ma inny smak ze względu na inny dodatek lub jego proporcję. Niebagatelny wpływ ma mąka.




Podane proporcje dotyczą keksówki o wymiarach (26 x 8 x 7) cm. To baza, by ciasta było w sam raz. Chleb piekę raz w tygodniu w niedzielę. Ma wystarczyć do czwartku. Proszę to traktować jak propozycję do zmian dostosowanych do własnego smaku.


Zakwas chlebowy

Od ponad czterech lat nie kupuję chleba. Denerwowało mnie, że pierwszego dnia zakupu było napuszone jak wata cukrowa, a następnego czerstwe i niesmaczne. Zafundowałam sobie maszynę do pieczenia chleba. Zaczęła się moja przygoda z pieczeniem chleba. I trwa do dziś :) Po roku wypiekacz do chleba dałam siostrze, bo dostałam nowy z możliwością wypieku bagietek. Wygrałam ją w konkursie kulinarnym (za ten przepis) :)

Przez pół roku szukałam na różnych stronach, jak wypiekać domowy chleb na zakwasie. Próbowałam wyciągnąć przepis od Babci, która wiele lat temu piekła chleby (wielgachne i od razu kilka) sama w piecu kuchni kaflowej. Niestety Jej proporcje nijak się miały do moich możliwości.
Największy problem miałam z uzyskaniem pierwszego zakwasu. Albo pleśniały, albo dawały niesamowity fetor. Po wielu próbach udało się :) i to niewielkim nakładem sił.

Pierwszy zakwas chlebowy

Składniki:
mąka żytnia (nie razowa)
przefiltrowana woda
  1. Dwie czubate łyżki mąki żytniej (nie razowej, bo łatwo się psuje i brzydko pachnie po zakiszeniu) wsypać do miski. Dolać zimnej przefiltrowanej (nieprzegotowanej) wody i wymieszać drewnianą łyżką. Wody powinno być tyle, by masa miała konsystencję gęstszą od ciasta naleśnikowego). Przykryć wilgotną ściereczką. Odstawić w nie za ciepłe miejsce.
  2.  Zaglądać 2 razy dziennie, by zamieszać. Jeśli masa będzie robiła się zbyt gęsta, dolać wodę. Ściereczka musi być stale wilgotna, ale nie ociekająca wodą, bo zwiększa się ryzyko powstania pleśni. 
  3. Po 3-4 dniach zakwas powinien być gotowy.

Jak rozpoznać, czy zakwas jest gotowy? Po pierwsze masa zmieni zapach na kwaskowaty, sfermentowany.
Po drugie pojawią się bąbelki na wierzchu masy.


Powyższy zakwas robi się tylko raz. Potem kolejne chleby piecze się na odłożonej garści ciasta chlebowego i przechowuje w lodówce. Mój zakwas ma ponad trzy lata, czyli są w nim szczepy bakterii, które wtedy powstały. Jest w stanie przetrwać nawet 1,5 miesiąca w nieotwieranej lodówce.
ciasto na chleb pszenno-żytni na zakwasie
ciasto na chleb amarantusowo-żołędziowy na zakwasie
Jak widać wyżej kolor ciasta jest różny w zależności od zastosowanych dodatków.

Kiedyś ze swoimi podopiecznymi zrobiłam eksperyment - upiekliśmy dwa chleby: jeden na świeżym (pierwszym) tygodniowym zakwasie, drugi na moim kilkuletnim. Wszystkie pozostałe składniki były dokładnie te same. Czy te chleby czymś się różniły?
O tak!:
  • Smakiem - ten na starszym zakwasie był bardziej kwaskowaty. 
  • I wyglądem - na młodszym zakwasie był jaśniejszy, mniej wyrośnięty i miał mniejsze pęcherzyki w środku.

 

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...