Przepis na ten chleb pochodzi z książki Marshy Mehran "Woda różana i chleb na sodzie", o której pisałam tutaj (klik!). Autorka tej powieści ustami ojca Mahoneya sugeruje, by chleb umieścić na schodach lub na kuchennym stole wieczorem przy okazji celtyckiego święta Samhain, obchodzonego od wieków w przeddzień Wszystkich Świętych. "Dzięki temu duchy nie będą kołatać w (...) domostwach". Tych, których na to stać, mogą do chleba wlać trochę whisky ;) Od IX w. Samhain oznaczało pożegnanie lata i przywitanie zimy oraz święto zmarłych. Marsha Mehran pod koniec wspomnianej książki opisała obchody i związane z nim zabawy w małej irlandzkiej miejscowości podczas wieczoru 31 października. Bohaterowie mieli na koniec zabawy wziąć po bochenku chleba na sodzie upieczonego przez gospodynię księdza i schować się w domach przed przemarszem duchów i dusz przez łąki i pola.
Pomijając powód jego pieczenia, polecam przygotować go u siebie z myślą o słodkim śniadaniu :) Oryginalnie chleb jest z suszonymi porzeczkami (podobnie do
chleba, który piekliśmy w piekarni Amber w lipcu tego roku). U mnie zabrakło suszonych porzeczek, więc zastąpiłam je żurawiną. Użyłam też zdecydowanie mniej cukru, bo piekłam dziś, więc nie musiałam przekupywać duchów ;)
Składniki: