sobota, 21 lutego 2015

Pierwsze duże wysiewy

Dziś wykorzystałam odpowiednią do siania fazę Księżyca. Staram się przestrzegać kalendarza księżycowego, choć nie zawsze mam ku temu sposobność. Rytm księżycowy oraz związane z tym ruchy płynów na Ziemi i w roślinach jak najbardziej mnie, jako fizyka, przekonują. Dziś  rozpoczęła się faza na sianie warzyw liściowych, ale u mnie trwały w większości siewy roślin owocujących. Za tydzień idę do laboratorium na kolejne szkolenie, więc z prac ogrodniczych nici. Za to dziś przygotowanie w pojemnikach rozsad do warzywnika. Na razie w domu, w maju znajdą się w gruncie lub pod tunelem. Do wysiewu nasion używam co roku nowej ziemi. Resztki zeszłorocznej wykorzystuję do podsypywania kopców przy hortensjach. Nie kupuję natomiast specjalnych doniczek. Wykorzystuję pojemniki po serkach, jogurtach, owocach (te lubię najbardziej, bo mają gotowe dziurki) itp.


Pierwsze siewy (malutkie) rozpoczęłam w styczniu. Z przyjemnością zatem oglądam zdrowe siewki porów odmian letniej i zimowej. Selery korzeniowe wypuszczają właśnie pierwsze liście. W pudełku z czosnkiem niedźwiedzim zauważyłam dwie roślinki. Mam nadzieję, że są to czosnki, a nie jakieś trawy ;) Musiałam na nowo wysiać selery naciowe. Od trzech tygodni nie wyrosło nic, więc stare nasiona wyrzuciłam i wysiałam zupełnie nową dla mnie wczesną odmianę.





Wczoraj namoczyłam nasiona szparagów i kolcowoju szkarłatnego (jagody goji). Dziś przyszedł czas na umieszczenie ich w ziemi. Nie wiem, jak wyrośnie kolcowój z nasion. Odkryłam je przez przypadek i kupiłam z ciekawości. W kwietniu pewnie i tak zamówię sadzonki odmiany bardzo słodkiej. Lubię smak suszonych goji. Może za kilka lat doczekam się własnych ;)
Szparagi uprawiam od wielu lat. Wyhodowałam je od nasion, w co nie mógł uwierzyć sprzedawca w sklepie ogrodniczym, gdy chciałam kupić u niego nasiona. Był przekonany, że rozmnaża się je jedynie przez karpy. Wzbogaciłam jego wiedzę na ten temat ;) Pytanie, czy mi uwierzył ;) W tym roku wysiewam, by rozszerzyć ich uprawę i umieścić w nowym, większym miejscu. Miewają się u mnie bardzo dobrze, a że je bardzo lubię, myślę, że warto zwiększyć zbiory.


Istnym szaleństwem co roku jest przeglądanie internetu w poszukiwaniu nowych smacznych odmian pomidorów. W tym roku zakupiłam tylko jedną nową odmianę - koktajlową Venus. Reszta zostaje bez zmian. Są sprawdzone i smaczne, zarówno do bezpośredniego spożycia, jak i na przetwory. Naliczyłam 14 odmian, zatem o 6 mniej niż w ubiegłym roku ;) Wtedy przesadziłam, trzeba to przyznać otwarcie. Do tego doszła niezbyt dobra dla pomidorów pogoda. Z tych, które miałam w ogródku, nie zjedliśmy ani jednego, poza ulubioną i niezawodną odmianą koktajlową Koralik, która wysiewa mi się teraz jak chwast.
Pudełka z pomidorami sąsiadują z pojemnikami z wysianymi paprykami. Na opakowaniach z nasionami papryk widnieje marzec jako termin siewu. U mnie jednak króluje odmiana Jalapeno, która późno dojrzewa, więc to ona wpływa na siewy w lutym. Poza Jalapeno mam jeszcze ostrawą odmianę Cyklon, która dojrzewa stosunkowo wcześnie, więc mogę jej używać do korniszonków lub innych ogórkowych przetworów. Wysiałam też paprykę czerwoną i - dla koloru - pierwszy raz pomarańczową. No i oczywiście odmianę pomidorową, której używam we wrześniu do faszerowania.

Wszystkie pojemniczki ustawiam na ciepłych parapetach południowych lub zachodnich i przykrywam folią spożywczą (jak na zdjęciu), by ograniczyć parowanie wody z ziemi. Tylko jagody goji i szparagi ustawiłam w chłodnym pomieszczeniu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Twoje zdanie na temat tego wpisu lub przepisu. Zostawisz kilka słów w komentarzu?
Dziękuję, również za lajki na fb oraz 1+ na G+ :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...