piątek, 6 stycznia 2017

Piwne pałki (podudzia) kurczaka i "Zakręty losu"

Temperatura na zewnątrz drastycznie spadła i do tego nieprzyjemnie wieje. Ważne jest zatem rozgrzewanie się po powrocie do domu. Poza przyprawami zrobi to w tym aromatycznym daniu piwo, w którym upieką się pałki.




Składniki (na 2 porcje):


4 pałki (podudzia) kurczaka
płaska łyżeczka mielonej kozieradki
pieprz mielony
płaska łyżeczka ostrej papryki
czosnek suszony
sól
150 ml piwa
olej

  1. Rano pałki wrzucić na głęboką blachę lub do naczynia żaroodpornego, polać olejem (ok. 3 łyżek) i obtoczyć w nim. Posypać pałki przyprawami, przykryć całość folią spożywczą i wstawić do lodówki na kilka godzin.
  2. Po południu obrócić pałki i przykryć folią aluminiową.
  3. Wstawić pałki do piekarnika i nastawić go na 190 stopni C.
  4. Po 30 minutach wlać do pałek piwo, odwrócić je i piec 15 minut bez przykrycia. Na kolejne 5-7 minut można zwiększyć temperaturę do 200 stopni i włączyć funkcję grill.
  5. Pałki podawać z surówką (u mnie surówka z pora).



 Po ostatnich typowo zimowych lekturach sięgnęłam po serię "Zakręty losu" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej. Na razie przeczytałam tom pierwszy i drugi ("Braterstwo krwi").

W pierwszym tomie poznajemy głównych bohaterów: Kasię i Krzysztofa, którzy wpadają na siebie podczas treningu w parku. Oboje mają 18 lat. Kasia właśnie przeprowadza się do nowego domu do drugiej żony ojca. Zyskuje przez to przyrodnią siostrę, Małgośkę, ich rówieśnicę. Dziewczyny nie przypadają sobie do gustu - różnią się temperamentami, charakterami, sposobem bycia, sposobem spędzania czasu, zainteresowaniami i pomysłem na życie. Robią jednak dobrą minę do złej gry - Kasia ze względu na tatę, a Gośka, by mieć święty spokój.
Kasia zmienia nie tylko dom, ale i liceum - będzie chodzić do tej samej klasy co Krzysiek, który okazuje się chłopakiem Gośki. Wkrótce jednak Krzysiek zrywa z Gośką, bo w oko wpada mu Kaśka, ze wzajemnością, choć początkowo Kaśka nie chce się do tego przyznać.
Tymczasem Gośka zaczyna znów spotykać się z Łukaszem, starszym bratem Krzyśka i dilerem narkotyków. Wraca też do brania prochów, których nie dostarcza jej Łukasz.
Wkrótce dochodzi do tragedii, po której Kaśka decyduje się wyjechać z miasta i zerwać kontakt z Krzyśkiem.
A po 13 latach wraca jako pani prokurator słynna z wygranych spraw sądowych związanych z rozprowadzaniem narkotyków...

Drugi tom serii "Zakręty losu" pt. "Braterstwo krwi" to kontynuacja związku Kaśki i Krzysztofa oraz ich relacji z Łukaszem.
Wydaje się, że po przeprowadzce do własnego domu pod lasem Kasia i Krzysiek mają już wszystko - stabilną pracę we wspólnej firmie, wielu klientów, dom. Wciąż jednak marzą o dziecku, a podświadomie myślą o bezpieczeństwie, bo sprawy Łukasza nie udało się dobrze zakończyć.
Wkrótce przeszłość daje znać o sobie. W wyniku szantażu Krzysztof zgadza się współpracować z mafią, długo ukrywając to przed żoną. Do sprawy włącza się CBŚ i do Wrocławia wraca Łukasz pod zmienionym nazwiskiem i fizjonomią. Do tego Łukaszowi wpada w oko Magda, żona wiceprezesa banku. Postanawia pomóc jej w trudnej domowej sytuacji i szybko zakochują się w sobie.
A potem Krzysiek wpada na pomysł, jak zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie i Kaśka jest skazana na pomoc ze strony Łukasza.

Przeczytałam już kilka książek Lingas - Łoniewskiej i muszę przyznać, że tą serią jestem zawiedziona. W pierwszym tomie nie mogłam skupić się na treści ze względu na wiele błędów językowych, co jest bardzo zaskakujące, bo autorka jest polonistką.
Oba tomy są przesycone erotyzmem. Jest go za dużo. Wolałabym, by autorka bardziej skupiła się na wątku kryminalnym i go dopracowała, bo całość jest mało realna, pozostaje raczej pobożnym życzeniem. Poza tym autorka nie przekonała mnie do miłości bohaterów. Odnoszę raczej wrażenie, że są zafascynowani swoją fizycznością i kieruje nimi zwykły popęd seksualny.
Mam teraz twardy orzech do zgryzienia, bo wiedziona pozytywnymi recenzjami i nagrodą w konkursie u ejotka, mam wszystkie tomy serii. Ale tym razem autorka mnie nie przekonała, a wręcz znudziła. Ciekaw, co wkrótce wygra: zdegustowanie czy ciekawość, jak potoczą się losy Borowskich.

zamknięcie
Autor ze znakiem
biały

12 komentarzy:

  1. No to jestem ciekawa, co powie Ewelina?!

    Ja niestety już wcześniej zraziłam się do autorki, ale Ewelina ciągle przekonuje mnie do tej serii.
    Ty mnie jednak utwierdziłaś w tym, że nic na siłę :)

    Zerknij proszę jeszcze raz na regulamin Gry w kolory, wkradł się tam błąd, bardzo istotny błąd - brakowało jednego słowa, ale kluczowego.
    Okładka musi zawierać połowę powierzchni w kolorze miesiąca. Te tytuły wyjątkowo zaliczę, bo biel tak czy inaczej rzuca się w oczy z daleka, nie trzeba się domyślać, który kolor dominuje.
    Ta zmiana podyktowana jest tym, że... czas podnieść poprzeczkę w wyzwaniu :) W końcu to trzecia edycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę się z tym, że moje zdanie na temat "Zakrętów losu" różni się znacząco od opinii Eweliny... O ile seria lawendowa bardzo mi się podobała, o tyle "Łatwopalni" już nie bardzo, natomiast "Zakrętami losu" (przynajmniej pierwszymi dwoma tomami) bardzo się zawiodłam.
      Zaczęłam zupełnie inną książkę, by odetchnąć od autorki.

      Dziękuję za informację o zmianach w regulaminie wyzwania. W poprzednim roku komuś (chyba Ewelinie) zaliczyłaś tę serię, więc poszłam za ciosem.

      Usuń
    2. Nie sugeruj się proszę okładkami z poprzednich edycji, chciałabym nieco zwiększyć poziom trudności wyzwania. Wszak wyzwanie to wyzwanie :)
      Styczeń potraktowałam z przymrużeniem oka, dalej będzie trudniej...

      Ja już zraziłam się nawet po Lawendach...
      Podobała mi się za to bardzo "Bez przebaczenia", i choć było tam też mnóstwo błędów językowych, które były naprawdę rażące to zachwyciła mnie bohaterka, a raczej jej charakter.
      Nie zamierzam jednak czytać nic więcej tej autorki (chyba, że jakimś podstępem zmusi mnie do tego Ewelina).

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że już załapałam zmiany w kolorowej akcji. Zdumiewa mnie, że na razie czarne tylko ja zgłaszam.

      Mam jeszcze 2 tomy "Zakrętów losu", w tym wygraną u Eweliny, więc nie wypada nie przeczytać... Na razie jednak odpoczywam ;)

      Usuń
  2. Czuję się wywołana do tablicy :) [a tak serio to właśnie skopiowałam tytuły do podsumowania Pod hasłem, żeby mieć styczeń w miarę na bieżąco :)]

    Co powie Ewelina? Otóż powie tak: Zakręty losu podobały mi się znacznie bardziej niż seria lawendowa, tu jest bardziej sensacyjnie.
    Ale widać Lingas-Łoniewska nie dla każdego... wystarczą niuanse by się komuś podobać lub nie. Ja uwielbiam ten styl i emocje.
    A jeśli Madzia nie jest przekonana do tej serii to powinna sięgnąć po Dzikuskę czy Skazanych na ból :) Może to bardziej do Ciebie trafi?!
    A Ty Badylarko czytałaś tamte tytuły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam tylko serię lawendową i łatwopalną. Nie znam wymienionych przez Ciebie tytułów. I na razie muszę odpocząć od autorki, więc nie sądzę, bym w najbliższym czasie po nie sięgnęła :(

      Usuń
    2. Sama widzisz, że Ewelina nie odpuszcza... a dyskutowałyśmy na ten temat nie raz :p

      Usuń
    3. Całe szczęście, że różnimy się gustami :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniam, aż zrobiłam się głodna... Na razie mam za sobą tylko pierwszy tom "Zakrętów losów", którym byłam zachwycona. Wypożyczyłam od razu drugi tom, ale nie wiem dlaczego - leżał tyle czasu na półce, że musiałam oddać go do biblioteki. Muszę w końcu nadrobić zaległości koniecznie, ale rozumiem, iż Tobie się nie spodobały - w sumie nie wiem, jakie wrażenie wywarłyby na mnie teraz...

      Usuń
    2. :)
      To prawda, nie książki nie przypadły mi do gustu. W pierwszym tomie denerwujące były błędy językowe. Obie bardzo powierzchownie opisywały coś, co autorka nazywa miłością. A dla mnie to była zwykła fascynacja fizyczna.

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na temat tego wpisu lub przepisu. Zostawisz kilka słów w komentarzu?
Dziękuję, również za lajki na fb oraz 1+ na G+ :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...