środa, 30 listopada 2016

Kotlety selerowo-kalafiorowe oraz "Jesienna miłość" i "Magnolia"

Czas ostatnio niezwykle pędzi. Nawet się człowiek nie spostrzegł, że koniec listopada i niedługo mikołajki. Jesień powoli zamienia się w zimę, co widać po ok. centymetrowej warstwie śniegu dziś wieczorem. A u mnie na talerzu jesień w pełnej krasie. Proponuję bardzo aromatyczne i pyszne kotleciki warzywne.




Składniki:

pół kalafiora
średni seler
jajko
bułka tarta
sól
pieprz
olej do smażenia

  1. Seler obrać i pokroić na kawałki.
  2. Kalafior podzielić na duże róże.
  3. Warzywa umieścić w garnku i zalać wodą, by je przykryła.
  4. Gotować w osolonej wodzie do miękkości.
  5. Po ugotowaniu dobrze je odparować i odstawić do ostudzenia.
  6. Zmiksować blenderem ręcznym na jednolitą pulpę.
  7. Do warzywnej pulpy dodać jajko i tyle bułki tartej, by dało się masę uformować w kotlety.
  8. Doprawić solą i pieprzem.
  9. Na talerzyk wysypać trochę bułki tartej.
  10. Z masy formować kotlety przerzucając je z ręki na rękę.
  11. Obtaczać w bułce tartej i smażyć z obu stron na patelni z rozgrzanym olejem.
  12. Podawać z surówką np. z czerwonej kapusty.







Ostatnio mam dość napięty grafik i mało tutaj publikuję, ale sporo czytam w czasie podróży. Dziś zatem wyjątkowo o dwóch książkach, o których do tej pory napisać nie zdążyłam. Kończą się jednak niektóre czytelnicze wyzwania i trzeba nadrobić uciekający czas 😉


Na początek "Jesienna miłość" Nochalasa Sparksa. Opisaną w niej historię z końca lat pięćdziesiątych poprzedniego wieku możecie skojarzyć z filmową "Szkołą uczuć", która powstała na podstawie tej powieści.

Głównym bohaterem jest Landon Carter, który w ostatnim roku nauki w szkole średniej poznaje bliżej Jamie Sullivan, dziewczynę, z której wszyscy się podśmiewują, bo jest inna - ubiera się jak szaro-bura mysz, nie rozstaje się z Biblią (nie tylko dlatego, ze jej ojciec jest pastorem), unika hałaśliwych zachowań, a na co dzień zajmuje się owdowiałym ojcem.
Skutkiem różnych zbiegów okoliczności Landon ma zagrać z Jamie w sztuce napisanej przez ojca Jamie i wystawianej co roku w ich szkole.
Na początku historia wydaje się banalna - dwoje nastolatków nagle odkrywa siebie nawzajem, ulegają pewnej fascynacji. Aż tu życie czeka z niespodzianką...
Nie pamiętam, czy oglądałam film. Książka wydaje mi się trochę powierzchowna. Nie potrafiłam wzruszyć się podczas lektury, choć - gdy już się pozna całość historii - nie ma się złudzeń, że robi się dojmująco smutno. Mnie jednak czegoś zabrakło.


Czytam zekranizowane książki!









Po przeczytaniu "Kobiet z Czerwonych Bagien" rzuciłam się na kolejne książki Grażyny Jeromin - Gałuszki. Zaczęłam "Złoty sen", ale się poddałam po kilkunastu stronach (może kiedyś podejdę do tej powieści jeszcze raz). Postanowiłam więc wgłębić się w "Magnolię". Muszę przyznać, że początkowo łatwo nie było. Dałam się przekonać dopiero po przeczytaniu ponad połowy. Do wytrwałej lektury kusiła niesamowita i nastrojowa okładka.

Filip Spalski, pilot samolotów wciąż żyjący na walizkach, wraca pewnego dnia do domu i odkrywa, że dość wygodna żona właśnie od niego odeszła i został sam. Wsiada w samochód i jedzie przed siebie, aż trafia w Bieszczady, gdzie pod wpływem chwili kupuje od nieznajomego mężczyzny zaniedbany pensjonat "Magnolia". Następnego dnia przekonuje się, że przejął pensjonat z całym dobrodziejstwem inwentarza: Czesi-kucharki, Marleny - stałego kawowego gościa czytającego gazety sprzed tygodnia, Tuśki - dziewczynki, która wpada do pensjonatu po resztki dla psa, Olgi - odwiedzającej pensjonat w przerwach od zajmowania się domem i sparaliżowanym mężem. Wkrótce do grona kobiet dołącza różowo-niebieska Doris z furą walizek.
Występujące w książce postaci są jej niewątpliwym atutem, przy czym to kobiety mają ikrę i trzymają rękę na pulsie, by udzielić pomocy i doradzić, a mężczyźni są jacyś nijacy albo ze słabą psychiką.
Autorka porusza w powieści wiele problemów współczesnego świata, który zapomina o zwykłych mieszkańcach wsi i małych miejscowości "na końcu świata", gdzie ludzie z braku pracy i stałego zarobku chwytają się różnych zajęć, gdzie bezsilność odbiera im czasem nadzieję na lepsze jutro albo też frustracje i niespełnione ambicje niszczą ich charakter.
Książka z gatunku literatury kobiecej - gdzieś na pograniczu czytadła i dobrej psychologicznej powieści.


co mieści wyraz?

Gra w kolory
X, XI, XII
http://biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com/p/kochani-od-lipca-siedzi-w-mojej-gowie.html


Akcja czytelnicza z nagrodami


2 komentarze:

  1. Byłam ciekawa Twoich wrażeń z Magnolii - zgadzam się początkowo można się zniechęcić, ale jak już się rozkręci i finał zaskoczy to sięga się po kolejne tomy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mnie już kusi kolejny tom i coś czuję, że łyknę go w weekend ;) Teraz też rozumiem, dlaczego uprzedzałaś, żeby czytać kolejne tomy w odpowiedniej kolejności. Polecam Ci "Kobiety z Czerwonych Bagien" - dla mnie lepsze.

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na temat tego wpisu lub przepisu. Zostawisz kilka słów w komentarzu?
Dziękuję, również za lajki na fb oraz 1+ na G+ :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...