czwartek, 30 marca 2017

Jak pozyskać sok z brzozy? I "Cukiernia w ogrodzie"

Przy dzisiejszej szarudze aż trudno dziś uwierzyć, że w ubiegły weekend było niezwykle słonecznie. Dla mnie było to otwarcie sezonu rowerowego w tym roku. Wyjazd za miasto miał służyć głównie pozyskaniu soku z brzozy (bzowiny, oskoły). Najlepiej puszczać go, gdy drzewo nie ma jeszcze liści, a już zaczęły w nim krążyć soki. Zatem obecny okres wydaje się idealny 😊 Przyznaję, że do niedawna znałam go jedynie z opowieści Taty, który pił go w dzieciństwie. Kiedyś kupiłam w sklepie, ale ten kupny w niczym nie przypomina tego naturalnie pozyskanego z drzewa brzozy. Tamten był mętny i słodki. Naturalny sok z brzozy jest przezroczysty jak woda, niezauważalnie wręcz od niej gęstszy, smakiem też zbliżony do niej. Nie jest słodki, jak się powszechnie uważa. Ale podobno ma dużo minerałów, pod warunkiem, że sok pije się w formie naturalnej, a nie po pasteryzowaniu.





Jak widać na zdjęciu wyżej, soki wyciekają z brzozy przy byle zranieniu drzewa. Zwykle sok pozyskuje się z pnia, w którym wierci się otwór, w niego wkłada się sztywną rurkę, na którą naciąga się rurkę z tworzywa, a pod nią ustawia się naczynie. My nie mamy brzóz rosnących przy domu (z powodu alergii domowników na ich pyłki), więc po sok musimy pojechać kilka kilometrów. Wygodnie jest nam "złapać" sok z gałązek, na których zawieszamy butelki po wodzie mineralnej. Sok ścieka wolniej niż z pnia.


Sok z brzozy po 30 minutach

Sok z brzozy nie powinien być poddawany żadnej obróbce termicznej, jeśli ma zachować swoje właściwości. Wypijać w ciągu 48 godzin. Przechowywać w lodówce.
Jak widać pozyskanie go jest bardzo łatwe.
I jeszcze raz podkreślam, że kupne soki z brzozy (nawet w tzw. sklepach ze zdrową żywnością) dalece odbiegają od soku pozyskanego naturalnie - różnią się konsystencją i na pewno mają poprawiany smak.

Sok z brzozy po dwóch dobach
Sok z brzozy po upływie doby w zimny dzień

Przy okazji zawieszania butelek na sok widziałam niecodzienne chmury wyglądające jakby ktoś niezbyt dokładnie naciągnął prześcieradło, ale też...


kolejne halo słoneczne. Wiedziałam, że tego dnia w pewnym momencie się pojawi i udało się nie tylko je zobaczyć, ale i uchwycić na zdjęciach 😎

Górny łuk halo słonecznego; Opoczno, 25 marca 2017

Tym razem "łapałam" je aparatem kompaktowym. Obiektyw ustawiałam "na czuja", bo nie byłam w stanie zobaczyć obrazu na ekranie, by odpowiednio skierować aparat.

Halo słoneczne (barwny okrąg wokół Słońca); Opoczno, 25 marca 2017

Poza miastem można zaobserwować mnóstwo stojącej wody na łąkach i polach. Wierzby w związku z tym mają się świetnie, co widać po baziach.



 Po wypadzie rowerowym czekała mnie uczta duchowa w postaci "Cukierni w ogrodzie" Carole Matthews. Książka niezwykle kusi na półkach księgarń swoją smakowitą okładką 😋

41-letnia Fay Merryweather w domu swoich rodziców prowadzi kawiarnię, w której podaje pyszne zupy i ciasta wypiekane przez jej opryskliwą pomocnicę Liję, pochodzącą z Łotwy. Część stolików kobiety wystawiają w sezonie do ogrodu, przez który można dostać się do domu od strony kanału. W ten sposób gośćmi są mieszkańcy miasteczka, ale też ludzie podróżujący kanałami po Wielkiej Brytanii. Przy brzegu zacumowana jest łódź zmarłego przed laty ojca Fay, Ślicznotka Merryweather. Na niej kobieta prowadzi sklep - Cukiernię Fay.
Akcja książki rozpoczyna się z początkiem nowego sezonu. Okazuje się, że po zimie ogród i nie tylko potrzebują ręki fachowca. Ku zmartwieniu Fay napraw nie może dokonać jej długoletni partner, Anthony, bo mimo pracy w branży budowlanej niezbyt się na tym zna. Ale w pierwszym dniu działania kawiarni w nowym sezonie w ogrodzie Fay pojawia się młody i przystojny Danny, który po pracy w korporacji wybrał życie wolnego człowieka na barce kupionej od zapracowanego przyjaciela. Oboje zawierają umowę, że w zamian za naprawę usterek i zajęcie się ogrodem, Danny będzie mógł cumować przy brzegu Fay i będzie otrzymywać wikt z jej kawiarni.
Fay musi zajmować się też matką, która po pogrypowych komplikacjach postanowiła nie wychodzić z własnego pokoju i stała się niedołężna, choć żadne badania lekarskie nie wskazują na to, że jest chora. Miranda jednak upiera się przy swoim, więc Fay musi kilka razy w ciągu dnia zanosić jej jedzenie, przygotowywać odpowiednio gorącą herbatę i być na każde zawołanie matki. Na domiar złego Fay czuje się w obowiązku ukrywać nieprzychylność swej siostry Edie do matki, która jest w Edie wpatrzona jak w obrazek i nie przyjęłaby żadnego złego słowa o niej. Matka tęskni za Edie, która wyprowadziła się do Nowego Jorku i nie ma zamiaru nawet wpaść z odwiedzinami do matki, a co dopiero się nią zająć.
Fay jest zatem skazana wyłącznie na siebie i Liję. Czuje się odpowiedzialna za matkę. Poczucie obowiązku jest w niej silniejsze niż zaspokajanie własnych potrzeb. Doskwiera jej samotność oraz brak ciepła ze strony drugiej osoby. Nie ma też możliwości wyrwania się na dłużej z domu. Za każdym razem, gdy planuje spędzenie wieczoru poza domem, prosi Liję o zajęcie się matką (delikatnie pisząc, obie nie przepadają za sobą).
Znajomość z Dannym budzi w Fay dawno uśpione emocje i marzenia. Stale coś ją ciągnie do dużo młodszego mężczyzny, ale jednocześnie kobieta toczy wewnętrzną walkę swoich potrzeb i lojalności wobec Anthony'ego. Czuje też, że zbliżenie się do Danny'ego wróży kłopoty.
Mimo wszystko oboje poznają się coraz lepiej i doskonale rozumieją, mając podobne potrzeby.
Jak rozwinie się ich znajomość? Przeczytajcie.
Dodam jeszcze, że wraz z rozwijaniem się fabuły niepoprawna optymistka, jaką jest Fay, zalicza kilka bardzo twardych lądowań :(

Mnie książka bardzo ujęła, choć niektórych sytuacji się domyśliłam wcześniej. Liczyłam jednak na dołączenie przez autorkę jakichś przepisów kulinarnych. Okładka kusi bardzo, a wyobraźnia sprawiła, że czasem pociekła ślinka na myśl o podawanych zupach lub ciastach.

smacznego!








6 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze wspominam książkę. Na samą myśl robi mi się cieplej na sercu.

    Niestety nie mogę jej zaliczyć do Gry w kolory. Fioletowa ramka pod napisem z tytułem i jagody to za mało. Wiem, że ten odcień drewna wydaje się być fioletowy... ale nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, książka bardzo przyjemnie "rozbraja". Pod tym względem przypomina mi "Pod słońcem Toskanii" F. Mayes.

      Usuń
    2. Ja na początku myślałam, że to będzie książka jakich wiele. Owszem przyjemna, ale nie specjalnie zapadająca w pamięć. Ale stało się inaczej. Fay była dla mnie bardzo prawdziwa, może przez to, że skrycia pragnęła zmian, ale sumienie i poczucie obowiązku ją hamowało. Myślę, że kiedyś do niej wrócę.

      Usuń
    3. Jak napisałam wcześniej, Fay była dla mnie niepoprawną optymistką i z tego powodu odrobinę mnie to denerwowało. Ale na szczęście nie o to chodzi w tej książce. Fay jest przede wszystkim normalną kobietą, która musi zadbać o związanie końca z końcem, ma duże poczucie obowiązku i jest lojalna. Nie jest zbytnio piękna ani bogata, więc tym bardziej bliska czytelniczce.
      Poza tym uwielbiam fabuły, które rozgrywają się w ogrodach i małych miasteczkach, gdzie ludzie się znają i odwiedzają. A tu jeszcze dochodzi kawiarnia i smakowite jedzenie ;)

      Usuń
    4. To polecam Ci:
      "Ulotne chwile szczęścia" - http://biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com/2012/05/robyn-carr-ulotne-chwile-szczescia.html (dość dużo zdradzam, to były początki mojego blogowania)
      i "Nic nie trwa wiecznie" http://biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com/2012/12/maureen-lee-nic-nie-trwa-wiecznie.html będzie smutno, ale relacje pomiędzy bohaterkami przywracają wiarę w ludzi.

      Ja bardzo lubię małomiasteczkowe społeczności, gdzie każdy każdego zna, troszczy się o sąsiadów, wszyscy sobie pomagają i można liczyć na innych. Brakuje mi tego.

      Usuń
    5. Dziękuję :) Nie czytałam żadnej z polecanych przez Ciebie książek. Zapisuję :)
      A do recenzji zajrzę po lekturze. Dobrze, że uprzedziłaś, że dużo zdradzasz ;)

      Też lubię czytać o małomiasteczkowych społecznościach. W wielkim mieście czasem tego brak...

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na temat tego wpisu lub przepisu. Zostawisz kilka słów w komentarzu?
Dziękuję, również za lajki na fb oraz 1+ na G+ :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...