piątek, 10 marca 2017

Szpinak z łososiem i "Przepowiednia"

Dni stają się coraz dłuższe i nasze oczy nareszcie korzystają ze światła dziennego, a nie sztucznego 😊 Mnie jednak nie mija szał na szpinak 😉 zwłaszcza, że o oczy trzeba dbać cały czas i regularnie dostarczać im luteiny, która znajduje się w szpinaku i jest z niego łatwo przyswajana (na podst. wykładu Wiesława I. Gruszeckiego z Instytutu Fizyki UMCS w Lublinie w czasie 43 Zjazdu Fizyków w Kielcach). Oczywiście lepiej by było, gdyby ten szpinak był poddany krótkiej obróbce termicznej, ale lepszy taki niż żaden.




Składniki:


pół opakowania świeżego szpinaku
chili
duży brzuszek wędzonego łososia
kiełki rzeżuchy
gruba sól
sok z cytryny
oliwa 
  1. Do salaterki wrzucić szpinak.
  2. Chili rozdrobnić według uznania. Rozrzucić na szpinaku.
  3. Łososia rozdrobnić w palcach. Rozrzucić na sałacie.
  4. Sałatkę posypać kiełkami rzeżuchy i grubą solą.
  5. Całość polać dwiema łyżkami oliwy i skropić sokiem z cytryny.

Jedzmy ryby!











Po przeczytaniu "Niewinności" Deana Koontza postanowiłam dać autorowi jeszcze jedną szansę. I muszę przyznać, że to była dobra decyzja, bo "Przepowiednia" mnie pochłonęła 😎

W miasteczku Snow Village w stanie Kolorado pewnej burzowej nocy 9 sierpnia 1974 r. o godz. 22.46 na świat przychodzi James Tock, syn Madelaine i Rudy'ego Tocków. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie przepowiednia jego dziadka, który po przejściu wylewu nie mógł mówić. Na krótki czas przed śmiercią Josef Tock odzyskał mowę i zaskoczył swojego syna Rudy'ego przepowiedniami. Josef przewidział, że wkrótce urodzi się chłopiec, którego wszyscy będą nazywali Jimmy, że będzie cierpiał na syndaktylię (zrośnięcie palców). Podał nawet jego długość i masę tuż po urodzeniu. A potem wymienił 5 dat, w których Jimmy'emu będzie grozić niebezpieczeństwo.
Ostatnia chwila Josefa była pierwszą dla Jamesa, który urodził się w tym samym szpitalu piętro niżej.
W drodze na porodówkę Rudy natknął się jednak na dziwnego klauna, Konrada Beezo. Jego żona Natalie też znalazła się na porodówce z zagrożoną ciążą. Dyżurujący lekarz kursował między jedną pacjentką a drugą i nie udało mu się uratować życia Natalie. W odwecie klaun zastrzelił lekarza i jedną z pielęgniarek. Rudy, zszokowany świadek zdarzenia, wręczył Konradowi zawiniątko z jego synem i to nieco ostudziło nerwy klauna, któremu udało się uciec ze szpitala.

Po latach okazuje się, że niedaleko pada jabłko od jabłoni...
Jimmy przyuczony przez ojca na piekarza i cała rodzina naradzają się, jak uchronić go od grożącego mu niebezpieczeństwa w pierwszy przepowiedziany przez dziadka dzień. Jimmy nie wytrzymuje długo w domu i wyrusza do miasta...

W odróżnieniu od pozostałych, przebieg pierwszego ze strasznych zdarzeń z przepowiedni opisany jest przez autora bardzo dokładnie i długo. Potem te opisy stają się coraz krótsze, ale nie ma się wrażenia, że autora opuszczała wena. Przeciwnie - wydaje się to zamierzonym zabiegiem budującym napięcie.
Obrazy, które przedstawia nam Koontz w swojej książce są niezwykle wyraziste i surrealistyczne. Poziom adrenaliny wzrastał i malał sinusoidalnie, jakby autor chciał wyciszyć czytelnika, zmniejszając przy tym jego czujność. I nagle BUM! - kolejny zwrot akcji i kolejna rewelacja. A wszystko to pisane swobodnym językiem. Książka wciąga po pierwszym rozdziale i trzyma do końca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Twoje zdanie na temat tego wpisu lub przepisu. Zostawisz kilka słów w komentarzu?
Dziękuję, również za lajki na fb oraz 1+ na G+ :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...