Pokazywanie postów oznaczonych etykietą k. katalońska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą k. katalońska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lutego 2017

Imbirowy crème brûlée i "Awaria małżeńska"

Imbirową wersję crème brûlée jadłam po raz pierwszy kilkanaście lat temu w jednej z warszawskich suszarni. Smak mnie wtedy jakoś nie rzucił na kolana, ale zaintrygował na tyle, że robię ją u siebie co jakiś czas według swojej receptury. To świetny deser na zimową porę. Ja żegnam się nim ze słodyczami na kilka tygodni. Ważne jest to, by użyta śmietana nie była zbyt tłusta i była kwaśna. Deser najlepiej smakuje po całkowitym ostudzeniu, wtedy czuć smak imbiru.




Składniki (na 5 dużych kokilek lub 4 duże i 3 niskie):

niedziela, 20 listopada 2016

Waniliowy crème brûlée i "Babskie fanaberie"

Nie znam osoby, która nie lubiłaby crème brûlée, czyli zapiekanej masy jajeczno-śmietanowej, która po schłodzeniu staje się aksamitnym kremem. Nie ukrywam, że ja lubię też kruchy karmel z podpalanego cukru i zapach, który unosi się w mieszkaniu jeszcze chwilę po zjedzeniu deseru. Dziś serwuję najbardziej klasyczny przepis, ale z czasem pewnie pojawi się ich więcej ;) Uwielbiam crème brûlée i jadam go często, dlatego przygotowuję go ze śmietany 18-procentowej, bo użycie kremówki 36% mnie przeraża.




Składniki (na 8 niskich kokilek lub 4 wysokie):