Uwielbiam jeść, gotować, pracować w ogrodzie i czytać. I o tym jest blog Weekendy w domu i ogrodzie prowadzony przez "Badylarkę", bo zdaniem niektórych wkładam do garów różne badyle, które uprawiam w ogródku lub znajduję na polach. Drogi Gościu, opublikowałam tu sporo przepisów na domowe pieczywo (bo od lat wolę samodzielnie upiec chleb), przetwory, zupy, dania główne, sałatki, słodkości i przekąski. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie i będziesz tu chętnie zaglądał :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą k. litewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą k. litewska. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 grudnia 2022
Wigilijna zupa migdałowa z Kresów
Etykiety:
cynamon,
k. litewska,
k. polska,
kardamon,
migdały,
napój owsiany,
przepisy,
rodzynki,
ryż,
wegańskie,
Wigilia,
z. wegańska,
żurawina suszona
środa, 19 czerwca 2019
Chłodnik litewski
W moim rodzinnym domu nigdy Mama nie robiła chłodników. Poznałam je w dorosłym życiu. W tym roku okazują się zbawieniem na codzienne upały. Mnie on bardzo smakuje. A kolor niesamowicie kusi. Postanowiłam więc wykorzystać młode buraczki, które mi się zbyt gęsto wysiały do przygotowania tego niezwykle kolorowego dania kuchni polskiej i litewskiej. Niewykorzystane liście można podać w naleśnikach.
Składniki (na 3 porcje):
Etykiety:
bez glutenu,
botwinka,
chłodniki,
k. litewska,
k. polska,
koper,
maślanka,
ogórecznik kwiaty,
ogórki,
przepisy,
rzodkiewka,
szczypiorek,
wegetariańskie,
zupy
sobota, 24 września 2016
Bomby (cepeliny lub kartacze) z grzybami i wspomnienia z Wileńszczyzny
Podróż po Wileńszczyźnie na długo zapadnie mi w pamięć. Głównie za sprawą zjawisk, które nareszcie udało mi się zaobserwować i uchwycić w obiektywie (kilka zdjęć prezentują na końcu wpisu), ale dzięki odwiedzonym miejscom i jedzeniu. W Wilnie regionalnym daniem podawanym niemal wszędzie są cepeliny - podłużne kluski ziemniaczane z mięsnym farszem. U nas ich okrągłą odmianę nazywa się kartaczami. W encyklopediach wyczytać można, że jest to potrawa północno-wschodniej Polski. Tymczasem w regionie opoczyńskim zjeść można niemal takie samo danie regionalne o nazwie bomby. Ciasto jest podobne do masy na pyzy (z ziemniaków surowych i gotowanych), a do środka wkłada się różne farsze. W samym Opocznie na piątkowy stół przygotowywało się bomby z grzybami (w sezonie z grzybami świeżymi, zimą - z suszonymi) lub z grzybami i kapustą kiszoną, w Wygnanowie - z kapustą kiszoną, w Ogonowicach - z mięsem, ale ciasto jest takie jak na kluski śląskie. Mnie mocno wzięło na wspominki Wileńszczyzny i przygotowałam bomby podobne do cepelinów, ale w wydaniu opoczyńskim. Danie dobrze się mrozi. Można je przechowywać w lodówce do kilku dni, potem odgrzewać, wrzucając na wodę lub podsmażając. Uzupełnieniem jest okrasa z zeszklonej cebulki.
Składniki (na ok. 14 klusek):
Etykiety:
bez glutenu,
cebula,
d. grzybowe,
d. wegańskie,
grzyby,
k. litewska,
k. polska,
kluski,
mąka ziemniaczana,
na obiad,
podróże,
przepisy,
wegańskie,
ziemniaki,
zjawiska fizyczne
Chleb wileński i fotki z Wilna
Będąc w Wilnie, koniecznie spróbujcie tamtejszego chleba wileńskiego. Gdzieś wyczytałam, że oprócz znanej w Polsce ciemnej odmiany tego chleba, można dostać też jasną. Tej drugiej nie udało mi się znaleźć. Za to opychałam się ciemnym pieczywem o słodkiej miodowej skórce i intensywnym smaku kminku, jednej z moich ulubionych przypraw. Na tym blogu podawałam już przepis na chleb wileński z dodatkiem żurawin i suszonych śliwek. Dziś prawdziwa klasyka! Polecam :) A jeśli dotrwacie do końca przepisu, w nagrodę czeka Was fotograficzna wycieczka po Wilnie. Zapraszam :)
Składniki:
niedziela, 11 września 2016
Kibiny (kibinai), czyli pierogi Karaimów litewskich oraz migawki z Troków
Kibinai (Polacy mówią "kibiny") to potrawa uznawana za narodową na Litwie. Prawdą jest jednak, że to danie wywodzi się od litewskich Karaimów mieszkających w Trokach (lit. Trakai) w okręgu wileńskim. O samych Karaimach piszę niżej, a teraz wrócę do kibinów. To danie, które przypomina Polakom kilkunastocentymetrowy pieczony pieróg z charakterystycznym zwinięciem na górze. Nadzienie składa się z siekanego (!) drobno mięsa (tradycyjnie baraniny lub wołowiny, ale teraz można dostać też kibinai z mięsem jagnięcym, drobiowym, a nawet wieprzowym, choć Karaimowie wieprzowiny nie jadają). W wikipedii można znaleźć informację, że ciasto na kibinai jest drożdżowe. Te, które jadłam w Trokach, zdecydowanie drożdżowe nie były. Moim zdaniem zastosowano ciasto półkruche i takie postaram się odtworzyć. W restauracji podano nam po dwa takie kibiny, do których zaserwowano dość tłusty bulion (podejrzewam na baraninie). Ogólnie danie było niezwykle sycące, prawdopodobnie ze względu na ilość zawartego w nim tłuszczu. Przez to nie mogłam w pełni docenić ich smaku. Jednak kibinai tak mnie zafascynowały, że postanowiłam zrobić je u siebie, ale w zdecydowanie odtłuszczonej wersji :) Zamierzam wziąć je jutro do pracy na drugie śniadanie.
Składniki (na 8 kibinów):
Etykiety:
bulion warzywny,
cebula,
d. z indyka,
jajka,
k. litewska,
kapusta pekińska,
lunch box,
masło,
mąka pszenna,
mięsne,
na obiad,
pierogi,
pierś indycza,
podróże,
przepisy,
śmietana
Subskrybuj:
Posty (Atom)
