Dzisiejszym ciastem świętuję 300 wpis na swoim blogu :) Przyroda świętowała ze mną, bo za oknem pojawiła się zjawiskowa tęcza :)
Pamiętam swoje zdziwienie, gdy w latach młodości u kogoś na herbatce zaserwowano to ciasto. Poszłam w gościnę, bo miały być Fale Dunaju. Myślałam, że chodzi o utwór muzyczny rumuńskiego kompozytora Iona Ivanovicia :), co by oznaczało, że na herbatce będą chłopcy chodzący na lekcje akordeonu do Miejskiego Domu Kultury ;) Potem jadłam to ciasto jeszcze tylko raz. Do dziś Fale Dunaju kojarzą mi się z tym walcem, po kilku chwilach dopiero przychodzi skojarzenie z ciastem.
Przypomniałam sobie o nim i upiekłam je, gdy zobaczyłam zdjęcie ciasta zrobionego niedawno przez Karolinę Holly. Tak mnie urzekło, że postanowiłam zrobić je na ten weekend według przepisu, który
Karolina umieściła na swoim blogu. Zmieniłam owoce i zrezygnowałam z polewy.
Wszystkie składniki potrzebne do ciasta powinny mieć temperaturę pomieszczenia, w którym wykonujecie ciasto.
 |
| Ciasto Fale Dunaju |
Składniki (zrobiłam na blasze 24 x 28 cm, ale sugeruję większą):
Ciasto